Wpisy z tagiem: przemoc

sobota, 03 kwietnia 2010

Obydwie części biografii Pelzera przeczytałam już jakiś czas temu i nadal mam mętlik. Nadal po głowie tłuczą się te same pytania: jak można być takim potworem? Jak można krzywdzić tak własne dziecko? Czy też, jak można z taką obojętnością patrzeć na tę krzywdę?

Dziecko zwane „niczym”, czyli dziecięca wola przetrwania / Dave Pelzer ;  przeł. Jacek Spólny. – Warszawa : Prószyńska i S-ka, 1999. -79, [5] s.; 21 cm. – ISBN 83-7180-443-1

Pierwsza część, Dziecko zwane niczym, opowiada o dzieciństwie Dave’a aż do pamiętnego dnia, 5 marca 1973, kiedy został odebrany matce, kiedy jego los wzięli w swoje ręce nauczyciele, dyrektor szkoły, policja. To króciutka książka, a wyzwala w człowieku ogrom emocji. Czytając o torturach, bo inaczej tego nazwać nie mogę, jakich doświadczał autor, musiałam książkę odkładać co chwilę, po prostu nie da się tego wszystkiego przyjąć za jednym razem. Jej strony przepełnione są bólem, i już nawet nie chodzi o ten ból fizyczny, którego z pewnością Dave doświadczał, gdy matka przypalała mu ręce nad kuchenką, zmuszała do picia amoniaku, czy zamykała w komorze gazowej, ale o ból psychiczny. Co musi czuć dziecko odrzucone przez własną matkę, nie rozumiejące powodów dla których jest głodzone, nie rozumiejące dlaczego właśnie je traktuje się z taką okrutnością, podczas gdy rodzeństwo traktowane jest przecież normalnie?

Dziwi mnie postawa matki, dziwi postawa braci, ale jednak najbardziej nie mogę się nadziwić postawie ojca, który stał i spokojnie przyglądał się chorym pomysłom żony, jakim poddawany był jego syn, bojąc się powiedzieć cokolwiek, bojąc się bronić własne dziecko. A już najbardziej wstrząsnęła mną scena, gdy Dave, zraniony, dźgnięty nożem przez matkę, prosi ojca o pomoc, a ten co robi? Radzi mu nadal spełniać prośby tej wariatki, bo inaczej ona zabije ich obu. Wstrząsająca książka, ludziom o słabych nerwach raczej bym odradziła.

Ocena: 6/6

Stracony chłopiec, czyli w poszukiwaniu ciepła i miłości / Dave Pelzer ; przeł. Jacek Spólny. – Warszawa : Prószyński i S-ka, 2001. – 165, [3] s. ; 21 cm. – ISBN 83-7255-890-6

Co do części drugiej, tu się już robi trochę lepiej, aczkolwiek nadal nie jest kolorowo. Dave, zabrany matce, zmuszony jest zmierzyć się z nią jeszcze raz podczas rozprawy o zabranie praw rodzicielskich, w dalszej części książki opisywane są kolejne rodzinne domy dziecka, w jakich przyszło mu mieszkać, a także poprawczak, w którym musiał spędzić jakiś czas, po kilku występkach jakich się dopuścił. Pelzer bardzo dobrze opisał zasady funkcjonowania zastępczych rodzin. Najbardziej przeżywał chyba momenty, gdy w danej rodzinie znajdował się na tyle długo, by móc się do nich przyzwyczaić, wiedząc jednocześnie, że i tak nie zagości w ich domu zbyt długo. Zadziwiające są reakcje środowiska, ludzi, którzy myślą, że jak dziecko przebywa w rodzinnym, czy też zwykłym, domu dziecka, to zapewne dlatego, że samo jest sobie winne, jest wyrzutkiem, elementem i nie powinno się z nim w ogóle rozmawiać. Przykre, ale niestety na wszystko ludzie patrzą, patrzyli i zawsze będą patrzeć stereotypowo, a niektórych rzeczy nie da się przecież przetłumaczyć.

Ocena: 5/6

Obydwie części polecam, ale jednak ludziom o mocniejszych nerwach.

Ps.

Zdrowych, spokojnych, wesołych Świąt!

niedziela, 03 stycznia 2010

Ostatni raz z panią Fox miałam styczność chyba jeszcze w podstawówce, kiedy to zachwyciła mnie Magda.doc oraz Paulina.doc. Potem długo, długo nic, aż do dnia gdy w Taniej Książce znalazłam jej kolejną książkę. Pamiętałam własny zachwyt, cena wygórowana nie była, pomyślałam sobie: biorę, co mi szkodzi, najwyżej potem ją oddam. Następnie książka musiała przeleżeć swoje na półce, aż w końcu niedawno się do niej dorwałam, i nie mogłam oderwać…  

„Coraz mniej milczenia” to cztery historie, opowiedziane w sposób bardzo przystępny jak dla mnie. Każdy z rozdziałów, oprócz czwartego, ale o tym później, podzielony jest na dwie części, z których pierwsza jest opowiadaniem, a druga wywiadem z osobą będącą pierwowzorem do opowiadania. I tak wszystkie trzy rozdziały opowiadają o kobietach, teraz już w pełni dojrzałych, które w dzieciństwie były wykorzystywane seksualnie. Czwarta, ostatnia historia jest historią mężczyzny, z którym jednak pani Fox nie udało się spotkać, dlatego ma inną kompozycje niż pozostałe. Są to po prostu maile wymieniane między nimi, ułożone w porządku chronologicznym. I może dobrze, że nie ma wywiadu, że nie ma żadnych komentarzy, bo te komentarze byłyby właściwie zbędne.

Myślę, że takie historię mogę czytać i czytać, a nigdy nie przestaną mnie one szokować i oburzać. I właściwie w każdej podobnej historii szokują wiecznie te same dwie postawy. Postawa mężczyzny, który wykorzystuje swoją córkę, siostrzenice, bratanice i postawa kobiety przeważnie matki, która udaje, że tego wykorzystywania nie widzi, a czasami wręcz staje w obronie mężczyzny. I właściwie nigdy nie potrafiłam się zdecydować, która z tych osób jest tą gorszą. I nigdy chyba nie rozwiąże tego dylematu.

Wierzę, że to jeszcze nie jest moje ostatnie spotkanie z panią Fox. Oby nie.

Ocena: 5/6

czwartek, 29 października 2009

Wystarczy przyjrzeć się okładce książki. Spojrzeć na tytuł, popatrzeć na szmacianą lalkę, która znajduje się zaraz pod nim, a już wiemy o czym jest ta książka.

I może dobrze było by przymknąć oczy i przejść koło niej obojętnie, zapomnieć, udawać, że się nie widziało.

Ale bez względu na to ile osób przejdzie obok takie rzeczy się dzieją. A Halszka Opfer przedstawia nam je z brutalną szczerością. Ona to przeżyła. I w końcu po ponad trzydziestu latach milczenia odważyła się zabrać głos. I może warto na chwilę się zatrzymać i posłuchać tego co ma nam do powiedzenia.

Często zastanawiałam się, czy w moim życiu były jakieś dobre chwile, które wspominałabym z tęsknotą.
Doszłam do absurdalnego wniosku, że wtedy i tylko wtedy, kiedy moje życie wisiało na włosku. Tylko wtedy czułam autentyczną troskę rodziców.


Odkąd Halszka skończyła 3 lata ojciec regularnie ją molestował. Z resztą nie tylko ojciec, potem do tego grona dołączyli również ksiądz, lekarz, kolega z klasy. Halszka jak magnes przyciągała wszystkich zboczeńców.

I mimo tego, że właściwie o tym traktuje ta książka. O wykorzystywaniu seksualnym, to w moim odczuciu o wiele gorszym przewinieniem było to, co tej małej bezbronnej dziewczynce zrobiła własna matka. I co to właściwie za matka, która nie dostrzega co się dzieje z jej dziećmi, która nie chce tego dostrzegać? Matka, która swoje dzieci głodzi, upokarza na każdym kroku, wyżywa się na nich po awanturach z mężem, a wreszcie matka, która po kąpieli zanosi swoją maleńką córeczkę do łóżka jej kata.

Czytając tę książkę myślałam tylko o tym jak to możliwe, że całe to zło mogło spotkać tylko jedną osobę. I ile siły w sobie musiała mieć, żeby to wszystko znieść.

Link do wywiadu z autorką

Ocena: 5/6

Tagi
Teksty umieszczone na stronie są mojego autorstwa,proszę o niekopiowanie ich bez mojej zgody!

Czytadełko
on Google+