Wpisy z tagiem: czeska
niedziela, 28 sierpnia 2011
Na ulicach Pragi zaczynają się dziać dziwne rzeczy, zostają znalezione zwłoki dwóch prostytutek i bezdomnego, na szyjach mają ślady po ugryzieniach. Robota młodych, nowonarodzonych wampirów czy wojny starych wyjadaczy? Ber, policjant-niedźwiedziołak zwraca się z prośbą o pomoc do Kristiny Salo, wampirzycy wychowanej na ulicy, Dziecka Dnia i głównej bohaterki powieści, której będziemy towarzyszyć przez całe śledztwo. U Neomillner wampiry są na wskroś… wampirze. To uciekające przed słońcem krwiożercze bestie, nie żadne tam ulizane, grzeczne stworzonka błyszczące w pełnym słońcu. Na ludzi patrzą z pogardą, a jeśli już powstrzymują się przed zaspokojeniem własnych pragnień to raczej w powodu okoliczności (ciężko byłoby strażnikom nie zauważyć, że ktoś nie wyssał krwi ze spokojnie śpiącej współwięźniarki, prawda?) niż z jakichkolwiek przejawów ludzkich odczuć, że już o litości nie wspomnę… I w tym gronie tylko główna bohaterka jakoś się wyróżnia. Ze względu na to, że jej przemiana nie przebiegła zgodnie z planem może spacerować za dnia, a czasem nawet zjeść coś normalnego, choć niekoniecznie jej to smakuje. Mimo tego, że stała się Dzieckiem Dnia do człowieka nadal jej daleko, krew najbardziej lubi na ciepło, a najlepiej gdy może ją wyssać z jakiegoś młodego ciałka, wcześniej… ekhm, powiedzmy odpowiednio wykorzystanego. Świetne są te postacie czeskiej autorki, tym bardziej, że nie ograniczyła się ona tylko do wampirów. Świetna jest Praga przez nią przedstawiona, która okazuje się miastem pełnym ciemnych zakamarków, podejrzanych barów, brudu i zdezelowanych ludzi, pełnym willi ożywających tylko nocą*. Dodatkowo plusem stał się dla mnie język: prosty, potoczny, pełen wulgaryzmów, które akurat w tą powieść doskonale się wpasowują. Tak więc akcja przebiega w zatrważającym tempie, trup ściele się gęsto, a Neomillner nie daje się czytelnikowi nudzić nawet przez chwilę. Mam ogromną nadzieję, że i w Polsce doczekamy się wydania kolejnych części cyklu. Niecierpliwie na nie czekam. Petra Neomillner, Słodka jak krew, Lublin, Fabryka Słów 2009. *Tekst z okładki.
wtorek, 01 grudnia 2009
I tak oto poznajemy trzy siostry: starsze Dzaję i Narę, które będąc poniżane w swojej wiosce z powodu erlickiego pochodzenia wyjeżdżają do Miasta w poszukiwaniu lepszego życia, oraz młodszą Ojunę, która będąc ukochanym, najmłodszym dzieckiem rodziców wciąż była odrzucana przez starsze siostry. To ona jako jedyna postanowiła pozostać w rodzinnej wiosce do końca swych dni. Tam poznała mężczyznę swego życia, tam według tradycji chciała wychowywać swoje dzieci. I mimo, że wydawać by się mogła osobą szczęśliwą wciąż tkwią w niej wspomnienia z dzieciństwa, które dręczą ją co dnia. Mamy okazję poznać także ich matkę, która w młodości dopuściła się romansu i właściwie do dziś nie wie czy dobrze zrobiła, że została przy mężu i postanowiła odejść mężczyźnie do którego żywiła tak wielką namiętność. Bo być może to właśnie on był tym jedynym. Wreszcie poznajemy też najmłodszą z bohaterek, jedyną która wychowała się z dala od Czerwonych Gór, córkę Dzaji – Dolgormę, noszącą z resztą „ukradzione imię”. To tyle jeśli chodzi o główne bohaterki, aczkolwiek kobiet różnie wpływających na treść książki jest w niej o wiele więcej. Każda inna, każda wnosząca co innego. Powieść mi się podobała, choć moim zdaniem niepotrzebne było zakończenie, tzn. ostatni rozdział pisany z perspektywy Dzaji, myślę, że książkę spokojnie można byłoby skończyć na relacji Nary i absolutnie by na tym nie straciła, a wręcz przeciwnie, dzięki niektórym niedopowiedzeniom mogłaby zyskać. Ale cóż, w końcu nie mnie o tym decydować.. :) Ach no i zdecydowanie zabrakło mi słowniczka, uważam, że niektóre ze słów użytych przez autorkę powinny zostać wyjaśnione, żeby nie musieć się domyślać albo tez sprawdzać w innych źródłach o co tak naprawdę chodzi. Ocena: 4/5 |
Archiwum
Zakładki:
*
Całkowita liczba wyświetleń
Dla czytelnika
Mole książkowe
Strony autorów
Współpracuję
Wyzwania
Tagi
Czytadełko on Google+ |