Wpisy z tagiem: szwedzka
poniedziałek, 28 lutego 2011
Na ulicach Sztokholmu patrol składający się z dwóch policjantówa, przy tym, bądźmy szczerzy, totalnych gamonii, znajduje piętrowy autobus, a w nim osiem osób zabitych i jedną ciężko ranną. Istna rzeź. Sprawa staje się tym ważniejsza, że wśród zabitych figuruje także jeden z najlepszych policjantów z wydziału Martina Becka – Ake Stenström, nikt nie wie w jaki sposób się tam znalazł, dokąd jechał i nad czym właściwie obecnie pracował. Zabitych nic ze sobą nie łączyło, nie znaleziono też broni, a te dwa gamonie, które autobus znalazły, zniszczyły przy okazji większość śladów. Policjanci łapią się więc każdego tropu, który wydaje im się choć trochę prawdopodobny trafiając w końcu na niewyjaśnioną, szesnastoletnią sprawę Teresy Camarão, która w jakiś sposób zdaje się łączyć z masakrą w piętrusie. Śmiejący się policjant napisany jest prostym językiem, a podział na krótkie, kilkustronicowe rozdziały sprawia, że pochłania się go momentalnie. Osobiście bardzo lubię, gdy rozdział zajmuje dwie, trzy strony, a nie na przykład pięćdziesiąt. Od razu czyta mi się milej, wygodniej i jakby szybciej. Postacie wzbudzają sympatię, głównie chyba przez to, że nie robi się z nich ani żadnych bohaterów ani tym bardziej geniuszy, którzy wiedzą kto zabił zanim jeszcze akcja na dobre się rozkręci. Policję przedstawiono jako zwykłych ludzi, z szeregiem wad zresztą, którzy też mają prawo do popełniania błędów. Nie znajdziemy tu śledztwa prowadzonego w zastraszającym tempie, nie dostaniemy wyników DNA chwilę po tym jak zostały wysłane do laboratorium, mało tego nie dostaniemy tych wyników w ogóle, bo to jeszcze nie ten czas. Wszystko toczy się powoli i spokojnie, śledztwo trwa tygodniami, dzięki czemu czytelnik sam spokojnie, niemal równocześnie ze śledczymi, dochodzi do oczywistych wniosków. Jak pisałam achów i ochów nie będzie, choć jeśli nadarzy się okazja to nie odmówię sobie spędzenia kilku chwil w towarzystwie Martina Becka. Książkę otrzymałam od wydawnictwa Amber. Ocena: 4/6 Maj Sjöwall, Per Wahlöö, Śmiejący się policjant, Warszawa, Wydawnictwo Amber 2011.
wtorek, 19 października 2010
SLA, czyli stwardnienie zanikowe boczne to choroba, na którą cierpiała autorka książki. To choroba, która powoli pozbawia człowieka wszelkich podstawowych przyjemności, paraliżuje go, nie pozwalając na jedzenie ulubionych potraw czy przytulenie ukochanego dziecka, a w końcu i na oddychanie. To jedna z tych chorób, która przeraża tym bardziej im dłużej się o niej myśli. Ulla-Carin opisuje historię nie tylko swojego życia, ale i swojego umierania, które pełne jest smutków, ale i radości, bo paradoksalnie zaczynamy doceniać swoje życie i cieszyć się z najmniejszych drobnostek, wtedy dopiero gdy zaczynamy je tracić. Opowiada też o problemach związanych z otrzymaniem odpowiedniej opieki medyczne, choć tu akurat moim zdaniem Szwecji jako państwu należą się wielkie brawa, bo w porównaniu do naszych polskich realiów, tam człowiekowi umierającemu zapewnia się warunki na naprawdę wysokim poziomie. Myślami często wraca do wydarzeń sprzed kilku(nastu) lat. Wiosłować bez wioseł należy do książek, które wzruszają. Tym bardziej, gdy pomyśli się o tym, że autora nie ma już wśród nas. Ocena: 5/6 Ulla-Carin Lindquit, Wiosłować bez wioseł. Książka o życiu i śmierci, Warszawa, Jacek Santorski & CO, 2006. |
Archiwum
Zakładki:
*
Całkowita liczba wyświetleń
Dla czytelnika
Mole książkowe
Strony autorów
Współpracuję
Wyzwania
Tagi
Czytadełko on Google+ |