Wpisy z tagiem: PIW

niedziela, 13 grudnia 2009

Żyjemy samotnie, starając się być jak najmilszymi dla osób, które kochamy.

Będąc mała dziewczynką Maria wraz z matką zamieszkały w nadmorskim zajeździe rodziny Yamamoto. Tam spędziła najmilsze chwile w życiu i tam poznała swą najlepszą przyjaciółkę. Tsugumi, dziewczynę bardzo słabą fizycznie, ale za to psychicznie silniejsza niż niejeden dorosły. Ich przyjaźń zaczęła się od momentu,  gdy Tsugumi przyniosła Marii list od zmarłego dziadka, który znalazła w „skrzynce na duchy”, jak dziewczynki określały skrzynkę meteorologiczna znajdującą się na tyłach domu.

Po latach, będąc studentką tokijskiego uniwersytetu Maria wraca myślami do ostatnich wakacji, które spędziła w zajeździe zanim został on sprzedany. Do niezapomnianego lata, pełnego wrażeń, pełnego miłości, niepokoju i niespodzianek.

Wiadomo po zachwycie nad „Kuchnią” spodziewałam się po tej powieści czegoś równie dobrego. Oczywiście jak można było to przewidzieć trochę się zawiodłam, choć nie mówię, że było całkiem źle. Może po prostu w złej kolejności zaczęłam zapoznawać się z twórczością Yoshimoto Banany. Może gdybym zaczęła właśnie od „Tsugumi” mój odbiór byłby lepszy. A może po prostu coraz większy brak czasu sprawił, że nie mogłam wynieść z książki tego wszystkiego co było do wyniesienia. Nie wiem, jednak osobom, które nie czytały jeszcze „Kuchni” a mają taki zamiar radzę zostawić ją sobie na deser, a zacząć od „Tsugumi” myślę, że tak będzie lepiej… ;)

Ocena: 4/6

czwartek, 29 października 2009

Czasem jest tak, że po przeczytaniu pięciuset stronicowej książki odkładamy ją i nie wiemy tak naprawdę o czym była, jesteśmy pewni, że nic z niej nie zapamiętamy.

Kuchnia to dwa opowiadania, zajmujące łącznie niewiele ponad sto stron. Za to zawierają one w sobie tyle treści ile, mało które, opasłe tomiska. Chciałabym by wrażenia, jakie towarzyszyły czytaniu tej książki zostały ze mną na długo.

Obydwa opowiadania właściwie traktują o tym samym. O samotności ludzkiej. O samotności, która prędzej czy później dopada każdego z nas. Jakie to dziwne, codziennie stać wśród tłumu różnych ludzi a być tak bardzo samotnym. To również opowieści o tym jak trudno jest się pogodzić ze stratą ukochanej osoby. Jak ciężko jest żyć po śmierci najbliższej nam osoby, tym ciężej jeżeli zostajemy na świecie zupełnie sami.

Główną bohaterką tytułowej Kuchni jest Mikage Sakurai. Dziewczyna, która po śmierci rodziców zamieszkała z babcią, a po śmierci babci w domu Yuichiego i jego matki, czy raczej ojca, który przeszedł operację zmiany płci, ale to właściwie zupełnie nieważne. W domu nowych przyjaciół Mikage powoli dochodzi do siebie, znajduje nową pracę, zaczyna nowe życie, by niedługo znów utracić osobę, która stała jej się bardzo bliska. By znów zacząć szukać swego miejsca.

Muszę ciągle mieć świadomość, że kiedyś umrę. Inaczej nie czuję, że żyję. Dlatego żyję tak jak żyję.

Bohaterką drugiego opowiadania, Moonlight Shadow, jest dwudziestoletnia Satsuki, która w wypadku samochodowym straciła chłopaka, z którym przeżyła cztery cudowne lata. Lata opatrzone dźwiękiem dzwoneczka, który Hitoschi, od pierwszego dnia ich znajomości, zawsze nosił przy sobie. Pojawia się też postać Hiiragiego, który w wypadku stracił nie tylko dziewczynę, ale i brata.

Myślę, że każdy z nas żegnając swoich bliskich chciałby to zrobić w tak piękny sposób w jaki zostało to przedstawione w książce Yoshimoto Banany.

Ocena: 5,5/6

Dawid i Harriet poznali się na przyjęciu firmowym. Wraz z finansowa pomocą ojca Dawida stwarzają pełen ciepła dom, do którego cała rodzina chętnie zjeżdża się na święta. Do czasu. W momencie gdy Harriet jest w ciąży z piątym dzieckiem zaczynają się problemy. Coraz gorzej się czuje, wydaje jej się, że płód niszczy ją od środka. Ale prawdziwe problemy zaczynają się dopiero po narodzinach Bena. Okazuje się, że jest on wyjątkowo agresywnym dzieckiem. Bardzo szybko staje na nogi, w ogóle rozwija się o wiele szybciej niż pozostałe z dzieci. Okazuje się też, że uduszenie psa czy kota nie stanowi dla niego większego problemu. Dawid i Harriet muszą stanąć przed trudną decyzją. Czy powinni oddać Bena do specjalnego zakładu?

Mimo, że książka jest krótka i właściwie napisana całkiem przystępnym językiem jakoś ciężko mi się ją czytało, a po połowie zaczęła zwyczajnie mnie nudzić.Może wpłynęła na to pogoda, nie najlepsza ostatnio i ogólne zmęczenie połączone ze złym samopoczuciem, ale po drugą część, przynajmniej w najbliższym czasie, nie mam zamiaru sięgać.

Ocena: 3/6

Tagi
Teksty umieszczone na stronie są mojego autorstwa,proszę o niekopiowanie ich bez mojej zgody!

Czytadełko
on Google+