Wpisy z tagiem: II wojna światowa

sobota, 23 października 2010

Dzięki skprzypaczce Reginie mamy okazję poznać historię jej wuja – Daniela, który w czasie drugiej wojny światowej trafił do jednego z podobozów Auschwitz. Sama Regina, wówczas trzyletnia dziewczynka, została uratowana dzięki temu, że niektórym Niemcom udało się zachować choć odrobinę dobrego serca.

Sam Daniel początkowo podający się za stolarza, w końcu stając w obronie innego więźnia decyduje się przyznać do prawdziwego zawodu. Od tej pory jego zadaniem staje się stworzenie skrzypiec idealnych, a przy zadaniu tym Danielowi udaje się zapomnieć o całym świecie, a przede wszystkim o niezbyt kolorowej otaczającej go rzeczywistości. Między hitlerowcami zaś powstają zakłady dotyczące czasu i jakości wykonania tytułowych skrzypiec, od których to zakładów zależeć będzie życie lutnika.

Naczytałam się wcześniej tylu pochlebnych recenzji, że nastawiłam się na naprawdę pasjonującą powieść pokazującą trudy obozowego życia. I klops, bo dostałam książkę bardziej o skrzypcach niż o obozie i w moim przypadku zaskutkowało to brakiem wzruszeń, wciągnięcia i w ogóle jakichkolwiek emocji, może poza złością, bo zła jestem na siebie, bo przecież pieniądze wydane na tą książkę mogłam zagospodarować dużo lepiej.

Mam nieodparte wrażenie, że tutaj Auschwitz jest tylko tłem. Elementem, który miał posłużyć autorce jako taki niezbędnik do tego, by książka dobrze się sprzedała, bo obozy to przecież chwytliwy temat. I mimo, że książka wzbogacona została autentycznymi dokumentami dotyczącymi chociażby kar jakie mogli dostać więźniowie, to samemu wizerunkowi obozu jakoś tej autentyczności brak. Najbardziej jakoś utkwiło mi w pamięci to, że Daniel już podczas pierwszego dnia (!) w Oświęcimiu bał się, że pod prysznicem zamiast wody spłynie na niego śmiercionośny gaz.

Sama postać lutnika też mi niestety nie podeszła. Za mało w nim uczuć, emocji, strachu przede wszystkim. Za mało głębi. Nie wspomnę już o reszcie postaci, które zostały tu ledwo co nakreślone. Sama akcja też wydaje się zawierać jakieś luki. Dodatkowo strasznie denerwowało mnie przechodzenie ni z tego ni z owego z narracji trzecio- na pierwszoosobową i z powrotem.

Ja niestety ogólnie jestem nieprzekonana, ale jeśli ktoś chciałby przeczytać niewymagającą, w dodatku niewielką objętościowo, a więc nie zabierającą zbyt wiele czasu książkę to właściwie czemu nie?

Ocena: 3/6

Maria Angels Anglada, Skrzypce z Auschwitz, Warszawa, MUZA SA, 2010.

piątek, 16 kwietnia 2010

Noc / Elie Wiesel ; przeł. Małgorzata Kozłowska. – Kraków : Wydaw. Literackie, 2007. – 164, [4] s. ; 20 cm. – ISBN 978-83-08-03959-5

Nie bardzo potrafię sobie wyobrazić dnia bez komputera, internetu, zajrzenia choć raz dziennie na ulubione strony, a bez komórki czuję się jak bez ręki. Jak więc ja, dziecko XXI wieku mogłabym sobie choć wyobrazić co czuje człowiek, który przez dni, tygodnie, a czasem i całe lata nie ma prawa do ciepłego, pełnowartościowego posiłku, ciepłej kąpieli, ciepłego ubrania, wygodnego posłania? Czytając książki o Holokauście, o obozach koncentracyjnych zawsze po głowie kołacze mi się jedna jedyna myśl. Skąd Ci ludzie czerpali tyle siły? Ile trzeba mieć w sobie woli przetrwania, ile samozaparcia, żeby przetrwać w takich warunkach, bez słowa skargi.

Elie Wiesel trafia do obozu w Auschwitz stosunkowo późno, bo dopiero w 1944 r. Nieświadomy tego co Niemcy potrafią wyrabiać z ludźmi nawet nie spodziewa się ogromu cierpienia z kalo, przyjdzie mu się zmierzyć. I o dziwo, może wcale nie brak ciepłej strawy, czy jakiejkolwiek własnej woli jest w tym wszystkim najstraszniejszy, ale to jak powoli człowiek, w tak strasznych warunkach zaczyna obojętnieć na wszystko, jak przestaje go dziwić walka o kawałek chleba, palenie noworodków, a może nawet śmierć własnego ojca. I jaką ulgą staje się ta śmierć, bo wreszcie można zacząć myśleć tylko i wyłącznie o sobie, o własnym przetrwaniu i nie trzeba się dzielić podstawowymi do życia środkami.

Mogłabym przeczytać jeszcze tysiące książek o Holokauście, a nigdy, przenigdy nie przestanie mnie dziwić to jak wiele cierpienia może zadać człowiekowi drugi człowiek, i nigdy nie zrozumiem jak reszta świata mogła albo nie mieć pojęcia o tym, co się z ludźmi wyrabia, albo stać i obojętnie się wszystkiemu przyglądać.

Ocena: 5/6

czwartek, 29 października 2009

Nienawiść jest łatwa. Miłość wymaga wysiłku i poświęcenia.

Spotkałam się z różnymi opiniami na temat tej książki. Jednym się podobała, innym brakowało w niej tej tytułowej miłości. Moim zdaniem miłości jest nadto. Owszem, może nie zawsze jest to miłość romantyczna, miłość partnerska. Marek Edelman opowiada o miłości matki do swoich dzieci, o miłości przyjaciół, a przede wszystkim o miłości człowieka do człowieka. O tym jak wiele, nie tylko wtedy, ale i dziś jesteśmy w stanie poświęcić dla drugiej osoby. Jak wielu rzeczy możemy się dla niej wyrzec, po to, żeby zaznać kilku chwil szczęścia.

I owszem mówi także o powstaniu i patrząc na tytuł książki, może akurat tu mówi za dużo, ale właściwie o czym ma mówić. To są jego wspomnienia, jego jak sam powiedział strzępki pamięci i o czym miałby pamiętać jeśli nie o tych wydarzeniach które stanowiły choć szczyptę nadziei na odzyskanie wolności?

Książka napisana jest w formie rozmowy, a właściwie nie, w formie monologu. I przez to, że użyte zostały zwroty typu popatrz, posłuchaj czujemy się jakby Edelman kierował swoje słowa właśnie do nas. Jakbyśmy siedzieli zaraz obok niego.

Mnie książkę czytało się dobrze i myślę, że ze spokojnym sumieniem mogę ją w pełni polecić.

Ocena: 4,5/6

Tagi
Teksty umieszczone na stronie są mojego autorstwa,proszę o niekopiowanie ich bez mojej zgody!

Czytadełko
on Google+