Dobra, przyznam się odrazu, nie zdawałam sobie sprawy, że Fighter i Fighting to dwa różne filmy i mniej więcej do połowy czekałam aż na ekranie pojawi się Channing Tatum w akcji. Moja nadzieja niestety się ulotniła, ale kiedyś to jeszcze nadrobię i obejrzę Fighting, a póki co słów kilka na temat Fighter: kochaj i walcz.
Jest to historia Aichy (Semra Turan), siedemnastolatki wywodzącej się z tureckiej, dość konserwatywnej rodziny, która spodziewa się po niej jak najlepszych ocen i pójścia w ślady brata, a tym samym zostania cenionym lekarzem. Aicha jednak ma zupełnie odmienny plan na życie. Wyrzucona ze szkolnych zajęć kung fu za niezbyt poprawne zachowanie, postanawia dołączyć do bardziej profesjonalnego klubu i walczyć także z mężczyznami. Ponieważ rodzice absolutnie nie byliby w stanie tego zaakceprować dziewczyna zmuszona jest przygotowywać się do zawodów w tajemnicy przez nimi. W życiu Aichy pojawia się oczywiście mężczyzna, z którym jednak związać się nie może, z powodu swej wiary.
Arcydzieło to nie jest, a sceny walki zostały niestety mocno przesadzone, nie sądzę, żeby jakiś człowiek, trenujący nawet dużo i długo , potrafił latać, no cóż, choreografa chyba troszkę poniosła wyobraźnia. Jednakże moim zdaniem świetnie zostały przedstawione różnice kulturowe, z resztą sam islam jest religią, która chyba nigdy nie przestanie mnie fascynować, dlatego uważam, że film warty jest oglądnięcia.
Ocena: 4/5