środa, 29 października 2014

Dokładnie pięć lat temu pojawił się tu pierwszy wpis. Przez chwilę miałam ochotę jakoś podsumować ten czas, ale w sumie po co? Blogowanie zmieniło mnóstwo w moim życiu, wiecie jak jest... ;) I choć czasem mi się nie chce, pisać jakoś trudniej i coraz częściej sobie myślę, że może już nadeszła pora, by w końcu zejść ze sceny (albo przynajmniej rzucić to wszystko), to jednak za każdym razem trochę mi żal.

Dokładnie dwanaście miesięcy temu pisałam, że za rok mam nadzieję podziękować Wam za wspólnie spędzony czas. Więc dziękuję ogromnie. Drodzy Czytelnicy, cieszę się, że jeszcze tu ze mną trwacie, obym, mimo wszelkich kryzysów po drodze, mogła Wam podziękować również kolejnej jesieni. 

Tymczasem, w ramach wspólnego świętowania, zapraszam na kieliszeczek domowej nalewki truskawkowej. Zdrówko! :)

poniedziałek, 27 października 2014

To chyba pierwsza książka, która tak bardzo zachęciła mnie do obejrzenia filmu wcale nie będącego jej ekranizacją. Złodziej w hotelu z Grace Kelly w roli głównej jest tak często wspominany w książce niemieckiej pisarki Trixi von Bülow, że chcąc nie chcąc w końcu ma się ochotę zobaczyć go w całości.

Fritzi Berger to kobieta pod czterdziestkę. Na co dzień pracuje jako redaktorka w wydawnictwie Best & Seller, wydającym co prawda dobrze sprzedające się książki, ale niekoniecznie takie, które sama chciałaby czytać. Prywatnie rozwiedziona mama kilkuletniej Lili, romantyczka szukająca swojego księcia z bajki (który przecież równie dobrze mógłby być złodziejem biżuterii) i to szukająca wcale nie z założonymi rękoma, ale dzielnie chwytająca byka za rogi. A byk to na ogół nie byle jaki, bo Niech w końcu coś się zdarzy to historia właściwie dwóch zupełnie różnych związków. Jednego z facetem o dziesięć lat młodszym, drugiego z dwadzieścia lat starszym. Popadanie ze skrajności w skrajność? A jakże... 

Główna bohaterka jest nieco denerwująca, nieco infantylna, nieco zapatrzona w jeden konkretny cel, przez co zdaje się nie zauważać wszystkich wad i przeciwności losu, które trzeba by pokonać, by do tego celu dotrzeć. Marząca o wielkiej miłości, ponad wszystko pragnąca być kochaną, zupełnie nie widzi, że związek na odległość, oparty zresztą tylko na cielesnej fascynacji, ma w sobie tyle samo sensu, co ten z podstarzałym przyjacielem jej ojca, który nie potrafi uporządkować własnego życia. Te tworzone odrobinę na siłę i za wszelką cenę relacje, często jednak doprowadzają do sytuacji, w których czytelnik nie może powstrzymać się od śmiechu.

Niech w końcu coś się zdarzy to słodko-gorzka historia trochę zagubionej kobiety, doprowadzonej do sytuacji, z której trudno znaleźć jakiekolwiek sensowne wyjście. Z pewnością ciężko jest być samotną matką i łatwiej byłoby mieć obok kogoś, kto wesprze, gdy zajdzie taka potrzeba. A skoro na drodze stają tylko nieco wybrakowani kandydaci? Cóż, może czasem lepiej wybrać po prostu mniejsze zło? 

Ale z drugiej strony może za szczęściem nie trzeba gonić, nie trzeba też z wdzięcznością i zaślepieniem łapać za wszystko, co tylko podetknie nam los. Czasem wystarczy na chwilę przestać, zapomnieć, przystanąć i odetchnąć, stracić z oczu tego przysłowiowego króliczka, żeby sam, zupełnie niespodziewanie pojawił się znów w zasięgu naszego wzroku, a przede wszystkim na wyciągnięcie ręki.

Trixi von Bülow, Niech w końcu coś się zdarzy, Warszawa, Świat Książki 2014
poniedziałek, 20 października 2014

Tajemnica mojej matki to oparta na faktach historia opowiedziana z perspektywy czterech zupełnie różnych i pozornie obcych sobie ludzi. Heleny, która wraz z matką Franciszką podczas wojny dawała nie tylko schronienie, ale chyba przede wszystkim nadzieję na przetrwanie tego okrutnego czasu. Vilheima, młodego Niemca, przydzielonego do patrolowania getta, który bojąc się przerzutu do Rosji, prosi o pomoc Franciszkę. Małego Mikołaja, syna lekarza-Żyda. Lekarza przed wojną poważanego, a w jej trakcie przeznaczonego, podobnie jak reszta narodu, jedynie do odstrzału. Oraz Bronka, mężczyzny, który z powodu śmierci ojca zbyt wcześnie przestał być chłopcem, a stał się głową rodziny, odpowiedzialną za matkę i młodszego brata Dawida. Wszyscy oni w pewnym momencie zamieszkują jeden dom; ci, którzy się ukrywają nie wiedzą nawzajem o swoim istnieniu. Powieść Jenny L. Witterick powstała na podstawie prawdziwej historii Franciszki Halamajowej i jej córki Heleny, odznaczonych tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Obydwie dzień po dniu ryzykowały życie nie tylko ukrywanych u siebie osób, ale przede wszystkim swoje własne. Na pewno nie było im łatwo, a do codziennego strachu przed zdemaskowaniem dochodziły jeszcze osobiste tragedie. 

To opowieść o odwadze, która nie potrzebuje poklasku i bohaterskich czynach, które jednak zostały docenione dopiero wiele lat później. O dwóch kobietach, które potrafiły zachować ludzką twarz, w czasie, gdy znacznie łatwiej było ją odwrócić w drugą stronę.

Są trzy rodzaje ludzi na świecie, Helenko. Jedni zobaczą rannego kota na ulicy i nie poświęcą mu choćby jednej myśli. Drudzy spojrzą na kota i powiedzą do siebie: "Jaki biedny kotek", a potem pójdą i będą się dalej zajmować swoimi sprawami. Ale jest i trzeci rodzaj ludzi. Ci, kiedy widzą cierpienie, współczują i idą o krok dalej: niosą pomoc.*

Choć sama historia Franciszki Halamajowej porusza i warto o niej przypominać, choćby za sprawą książek takich jak ta, to w tym konkretnym przypadku zabrakło mi większych emocji. To opowieść, która powinna poruszyć do głębi, a choć Tajemnica mojej matki napisana jest sprawnie, to jednak, mam wrażenie, że całość wydarzeń opisana jest dość powierzchownie. Autorka ślizga się po powierzchni, niby pisze o emocjach bohaterów, ale nie wnika w nie, czytelnik zupełnie nie czuje ich tęsknoty, niepewności, lęków, smutków czy przerażenia. Można pisać o miłości, ale nigdy jej nie przeżyć i w tym opisie czuć będzie pewną nieszczerość, tak właśnie miałam czytając powieść Jenny L. Witterick.

Myślę jednak, że ta powierzchowność jest też jednocześnie zaletą. Witterick nie epatuje brutalnością, a całość wydarzeń uderza w czytelnika z niewielką mocą, co sprawia, że jej książka idealnie nada się dla młodszej młodzieży. Gotowej poznać losy wyjątkowych ludzi, odznaczających się nieludzką wręcz odwagą, a jednocześnie być może jeszcze nieprzygotowanych na to, by zmierzyć się z okrucieństwem, którego nie można porównać do niczego innego.

Jenny L. Witterick, Tajemnica mojej matki, Poznań, Dom Wydawniczy Rebis 2014

*s. 55

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 223
| < Październik 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Tagi
Teksty umieszczone na stronie są mojego autorstwa,proszę o niekopiowanie ich bez mojej zgody!

Follow on Bloglovin
Google+