Spis moli Kontakt ze mną: izus90@o2.pl lub gadu-gadu: 4192415 ;)
Kategorie: Wszystkie | filmy | inne | przeczytane w 2009 | przeczytane w 2010 | stosiki
RSS
poniedziałek, 08 lutego 2010
BrzydUla. Pamiętnik - Julia Kamińska

Brzydula : Pamiętnik / Julia Kamińska. - Warszawa : Wydaw. W.A.B., 2009. - 170 [6] s.; 22 cm. - ISBN 978-83-7414-714-9

Uwielbiam BrzydUlę nic na to nie poradzę. Jakoś tak mnie wciągnęło, że póki jeszcze była emitowana, codziennie, godzina 17.55 czekałam z niecierpliwością co też ciekawego powie nam dziś Violetta, przez v i dwa t :). Nie ukrywam, że jej teksty typu „miałam japonki na oczach” zawsze poprawiały mi humor, choćbym nie wiem jak zły dzień miała za sobą.

Z miłą chęcią sięgnęłam więc po pamiętnik Ulci, zwłaszcza teraz po sesji, gdy stres już całkiem opadł, mogłam wyłączyć myślenie i rozluźnić się całkowicie.

Tę historię znają chyba wszyscy. Jeśli nawet ktoś nie oglądał jej osobiście to na pewno coś o niej słyszał.

Ula, młoda, bardzo inteligentna, a przy tym bardzo brzydka dziewczyna z małego miasteczka dostaje posadę asystentki prezesa, Marka Dobrzańskiego, w znanym domu mody, w centrum Warszawy. Szaleńczo zakochuje się w szefie, wiedząc jednoczeście, że on i ona nigdy nie będą mogli być razem ze względu na to, że pochodzą z dwóch zupełnie innych światów. A przy tym jest jeszcze jeden problem – piękna i wredna Paulina Febo – narzeczona Marka.

Pamiętnik czytało się dobrze, nieraz uśmiechnęłam się pod nosem. Jednak są to tylko relacje Uli, więc w większości nie poruszany jest żaden temat, który nie byłby w jakikolwiek sposób związany z Markiem. Zabrakło mi tekstów Violettki, choć o paru jest mała wzmianka, to po pierwsze. Po drugie książka została okrojona jak dla mnie ze zbyt wielu wydarzeń, a przy tym kończy się na etapie dużo wcześniejszym niż serial. Z sympatii dla bohaterów można przeczytać :).

Ocena: 4/6

niedziela, 07 lutego 2010
Zapowiedź

Już niedługo premiera kolejnej książki Schmitta!!

 

 

Nie wiem jak Wy, ale ja już zacieram rączki i czekam na nią z wielką niecierpliwością :)

sobota, 06 lutego 2010
Dlaczego ja? Zwierzenia młodej współczesnej kobiety - Juliette (pseud.)

Dlaczego ja? : Zwierzenia młodej współczesnej kobiety / Juliette ; tł. Dorota Ronge-Juszczyk. - Wrocław : Ossolineum, 1989. - 187 s. ; 16 cm. - ISBN 83-04-03357-7

W wieku dwudziestu dziewięciu lat Juliette, spędzając samotnie święta Bożego Narodzenia, odbiera telefon, z którego dowiaduje się, że niedługo ma umrzeć. Na AIDS, chorobę o której w tym czasie wiedziano niewiele, o ile cokolwiek, a na którą umiera właśnie Pierre T. wspólny przyjaciel jej i kobiety do niej dzwoniącej. Juliette wychowana przez matkę – nauczycielkę do której nie ma odrobiny szacunku (co śmiem wnioskować ze sposobu w jaki o niej pisze) za swój autorytet od zawsze uważała babcię, która od dzieciństwa wpajała jej jaka to jest doskonała i jak to należy jej się wszystko co najlepsze. Skutek tego taki, że Juliette zaczęła naprawdę w to wierzyć, stała się kobietą próżną i zapatrzoną w siebie i nawet wieść o rychłej śmierci nie była w stanie tego zmienić.

W książce Juliette wraca wspomnieniami do swoich najwcześniejszych podbojów, z wielką skrupulatnością opisuje każdego z kochanków czy też kochanek, a było ich dosyć sporo. Po dowiedzeniu się o chorobie zaczyna zarażać po kolei każdego mężczyznę, który się nawinie, tłumacząc swoje zachowanie tym, że to przecież on nie uważa, a skoro się już jej pożąda to trzeba płacić odpowiednią cenę. Oczywiście w końcu przyjdzie i jej okazać skruchę, docenić mężczyzn, którzy ją kochali, tyle, że w momencie, gdy na to będzie już za późno. Juliette dużo mówi także o swojej pracy, ówczesnym dziennikarskim światku i zasadach nim rządzących.

Cóż, sugerując się tytułem oraz tym, że książkę znalazłam w dziale medycyny (!) spodziewałam się wyznań ciężko chorej kobiety, tymczasem znalazłam opowieść o jej dosyć rozwiązłym życiu. Ponieważ książeczka to mała i cienka przeczytałam całą, ale gdybym nie przeczytała wiele bym nie straciła.

Ocena: 3,5/6

czwartek, 04 lutego 2010
Wywołana do odpowiedzi

Zaproszona do zabawy przez toske82 z radością udzielam odpowiedzi :)

 

1. Czy na wybór książek ma wpływ pora roku? Jeśli tak to jakie książki lubisz latem a jakie na przykład zimą.

Szczerze mówiąc nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale wydaje mi się, że jednak największy wpływ na dobór lektur ma po prostu mój aktualny nastrój, a nie pogoda za oknem. Zdarza się, że wiosną sięgam po książki melancholijne, a jesienią po takie przy których mogę się pośmiać, choć przecież panująca wokół aura powinna sprawiać, że jest inaczej.

 

2. Czy są jakieś książki po które nie sięgasz? np. biograficzne albo science fiction?

Tak, zdecydowanie nie sięgam po science fiction, bo po prostu to do mnie nie przemawia. Nie czytam też raczej horrorów, nie mogę po nich spać ;). Do niedawna zarzekałam się również, że nigdy w życiu nie sięgnę po fantastykę, ale powoli zaczynam się przełamywać i próbuję.

 

3. Czy zdarza Ci się czytać parę książek naraz?

Tak, bardzo często. Przeważnie robię sobie mieszankę: jedna książka biblioteczna, jedna pożyczona od jakiejś znajomej, czasem jakaś moja, plus fragmenty książek, które potrzebne są mi na zajęcia. Jednak, jeśli już czytam parę książek naraz staram się, żeby nie były one zbyt zbliżone tematycznie, bo wtedy zaczynają mieszać mi się wątki ;)

 

4. Czy oglądasz ekranizacje książek? Jeśli tak to jak one najczęściej wypadają i czy zdarzyło się, że ekranizacja była lepsza do książki?

Zawsze staram się oglądam ekranizacje książek, z tym, że jeśli mam taką możliwość to wolę oglądnąc film dopiero po przeczytaniu jego wzorca, co z resztą doprowadza do szału M., bo zawsze przeżywam, że to i tamto w filmie zostało zmienione, a i czasem jak mnie poniosą emocje to zdarza mi się zdradzić zakończenie ;). Wiadomo, przewaźnie to książka jest lepsza niż film, ale parę razy zdarzyło się, że jednak ekranizacja podobała mi się dużo bardziej. Jeśli chodzi o konkretne przykłady to napewno: "Szkoła uczuć" (na podstawie "Jesiennej miłości" N. Sparksa), w filmie było sporo elementów, które mnie chwyciły za serce, książkę czytałam później i czegoś mi jednak w niej zabrakło, oraz "Zielona mila", która dla mnie jest po prostu mistrzostwem świata, mogę ją oglądać wciąż na nowo, a co do książki... No cóż, nie o to  chodzi, że byla zła, bo nie była, ale po prostu nie lubię powieści, które są napisane odcinkowo, bo męczy mnie, gdy w każdym kolejnym rozdziale pojawia się podsumowanie poprzedniego.

 

Przepraszam, nie będę zadawać pytać ani wyznaczać osób. Jestem do tyłu z Waszymi notkami, dopiero powoli zaczynam nadrabiać zaległości, więc nie wiem kto już brał udział w zabawie i na jakie pytania odpowiadał.

sobota, 23 stycznia 2010
Dwie pomyłki ostatnich dni...

Czarownik Iwanow / Andrzej Pilipiuk. – Wyd. 5. – Lublin : Fabryka Słów , 2009. – 231 [9] s. ; 18 cm. – (Fabryka do kieszeni). – ISBN 978-83-7574-189-6

To pierwsza książka Pilipiuka, którą miałam okazję przeczytać. Z resztą w ogóle jeśli chodzi o polską fantastykę to moja pierwsza tego typu lektura i cóż mogę powiedzieć? Zupełnie mnie to nie rusza. Nie wiem czy spowodowane jest to tym, że zaczęłam od drugiej części, ale niestety znów nie potrafię zrozumieć zachwytów tłumu nad postacią Wędrowycza. Starszy pan lubiący czasem sobie wypić, rozkopujący groby i widzący na każdym kroku wampiry. No nie, zupełnie to do mnie nie przemawia. W dodatku nie widzę żadnego logicznego powiązania między opowiadaniami zawartymi w zbiorze, a niektóre wydają mi się jakby wyciągnięte z większej całości. Bez sensownego rozpoczęcia czy zakończenia. Na dodatek, jeśli chodzi o tytułowe opowiadanie to strasznie denerwowały mnie wtrącane ni z tego ni z owego wątki i postacie pojawiające się znikąd.

Cóż pozostaje mi mieć nadzieję, że Kuzynki są dużo lepsze i jakoś zdołają mnie jeszcze do Pilipiuka przekonać.

Ocena: 1/6

 

 Żona dyplomaty / Pam Jenoff ; przeł. Monika Łesyszak. – Warszawa : Mira , 2009. – 415 s. ; 20 cm. – ISBN 978-83-238-5909-3

Jeśli chodzi o Dziewczynę komendanta czyli teoretycznie pierwszą część Żony dyplomaty to miałam okazję ją przeczytać około dwa lata temu, kiedy to dostałam ją jako prezent urodzinowy. Wiadomo, szczegółów nie pamiętam, ale pamiętam tyle, że książkę czytało mi się łatwo i przyjemnie a na biblionetce dostała ode mnie nawet dość wysoką ocenę. A skoro pierwsza część się podobała to wiadomo, chciałam przeczytać jak wypada druga, i nie ukrywam, że liczyłam na to, że będzie jeszcze lepsza. Jakże się zawiodłam. Tym razem poznajemy historię Marty Nedermann, przyjaciółki Emmy, którą znalezioną przy zwłokach komendanta Richwaldera i przez długi czas torturowano podczas przesłuchań. Po wyzwoleniu trafia do obozu dla uchodźców, gdzie odnajduje Paula – Amerykana, który ją ocalił.

Niestety, dotarłam do setnej strony i nie dam dalej rady. Po pierwsze dlatego, że główna bohaterka strasznie mnie denerwuje. Z jednej strony przeżyła piekło wojny, wytrzymała prześladowania, przeżyła tortury, a z drugiej strony zachowuje się jak naiwna nastolatka ślepo wierząca każdemu człowiekowi jakiego spotka na swojej drodze. Drugi powód jest taki, że książka kojarzy mi się z pierwszym lepszym harlequinem, a na takie rzeczy nie mam ani czasu ani ochoty. Niestety, na pani Jenoff się zawiodłam.

Ocena: 1/6

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15