RSS
sobota, 14 listopada 2009
Ugrofińska wampirzyca - Noemi Szecsi

To pierwsza książka, którą miałam zamiar przeczytać w ramach wyzwania Literatura na peryferiach. Niestety, poniosłam klęskę i poległam po pierwszej części. Biorąc pod uwagę to, książek, na różnych stosikach tu i tam, wciąż rośnie a czasu jakby ubywało, niestety tym bardziej szkoda mi go tracić na coś, co po przeczytaniu 150 stron nadal mnie nie wciągnęło.

Książka podzielona jest na dwie części, z czego pierwsza opowiada o życiu, a druga o życiu po śmierci, młodej, niedoświadczonej wampirzycy o imieniu Jerne. Mieszka ona w małym mieszkanku na poddaszu starej kamienicy w Budapeszcie. Dzieli je ze swoją wiecznie młodą i wiecznie nienasyconą babką, która niezmiennie stara się namówić wnuczkę do tego aby zaczęła się posilać ludzką krwią, co ma jej przynieść wieczną młodość i urodę. Jednak marzenia Jerne są inne, mianowicie chciałaby ona wydać swoją serię bajek o króliku Inicjatywie, które to usilnie pisze w trakcie przerw w pracy. A pracuje w nowopowstałym wydawnictwie Elektra i S-ka, w którym dyrektorem jest Norma-Elektra, a ową S-ką jej mąż Jeremak. Swoją drogą, z tego co wywnioskowałam Jerne ludzkiej, i z resztą nie tylko ludzkiej, krwi się po prostu brzydzi. Pojawia się też jej kolega ze szkoły, Sami… Ale właściwie, czy to ważne?

Zdecydowanie zraziłam się do literatury węgierskiej. Miało być inteligentnie  i zabawnie, a moim skromnym zdaniem wyszło mdło i nudno.

Niestety, nie polecam.

Ocena: 2/6

czwartek, 12 listopada 2009
Dziewczyna z perłą - Tracy Chavelier

O Johannesie Vermeerze nie wiem nic. Owszem, kojarzę nawet obraz dziewczyny z perłą, ale nigdy nie zastanawiałam się nad tym kim był jego twórca, kiedy żył i czym się kierował przy tworzeniu swych obrazów. Jeśli chodzi o malarstwo to w ogóle mało wiem. W tej dziedzinie wychodzę na zupełną ignorantkę, ale będąc kiedykolwiek, w jakimkolwiek muzeum nigdy nie potrafiłam zatrzymać się na dłużej przy jakimś dziele i zachwycać się nim. Dla mnie obraz jeśli już, to może być ładny albo brzydki. Tyle w tym temacie.

A jednak powieść Tracy Chevalier mnie ujęła. Swą delikatnością przede wszystkim. Jestem strasznie ciekawa jak przy książce wypada film, bo niestety nie miałam okazji jeszcze się z nim zapoznać, ale mam nadzieję, że nie odbiega za daleko od moich wyobrażeń.

Akcja powieści rozpoczyna się w 1664 roku, gdy Griet, główna bohaterka ma szesnaście lat. W wyniku nieszczęśliwego wypadku przy pracy jej ojciec stracił wzrok, a tym samym możliwość zarabiania na rodzinę. W związku z trudną sytuacją finansową w ich domu to właśnie Griet, jako najstarsza z rodzeństwa zmuszona jest do przejęcia obowiązków żywiciela rodziny, a więc zostaje oddana na służbę do domu Vermeerów. Początkowo do jej obowiązków należy robienie zakupów, prania i sprzątanie pracowni swego pana. Musi przy tym uważać, aby żadna z rzeczy się tam znajdujących nie zmieniła swojego położenia, wszak mogłoby to zaszkodzić przy tworzeniu kolejnego obrazu. Z czasem do obowiązków Griet zaczyna dochodzić ucieranie barwników, a także pozowanie do portretu, który zażyczył sobie van Ruijven.

Jak już mówiłam Vermeera nigdy mnie nie interesowało, dlatego nie mam pojęcia gdzie kończy się fikcja a zaczyna prawda, ale głęboko wierzę, że obraz ten powstawał w takich właśnie okolicznościach.

Ocena: 4,5/6

wtorek, 10 listopada 2009
Kolory miłości - Preethi Nair

Kto chce widzieć kwiaty, zawsze je zobaczy.

Nina ma 27 lat, jest prawniczką. Pracuje jako radca prawny w agencji artystycznej. Nienawidzi swojej pracy, swoich klientów. Nadal mieszka z rodzicami, którzy dzień w dzień przynoszą jej CV kolejnych kandydatów na męża, uważają, że kobieta w jej wieku musi się spieszyć, bo i tak jest już zbyt stara na małżeństwo. W tajemnicy przed rodzicami spotyka się z Jean’em Michaelem, który poprosił ją o rękę.

Nie ufam sobie. Niby jakim cudem miałabym sobie ufać? Nigdy tak naprawdę nie zrobiłam niczego samodzielnie. Przyzwyczaiłam się, że robię to, czego chcą inni i to daje mi poczucie bezpieczeństwa. Przyzwyczaiłam się być czyjąś córką, czyjąś dziewczyną, czyjąś prawniczką. Nie wiem tylko, jak być sobą. Nie wierzę, że jestem dość dorosła, by sobie poradzić. Myślę, że jeśli będę sobą, to nie przeżyję.

Dzień od którego zaczyna się powieść jest dniem rocznicy śmierci jej najlepszej przyjaciółki Ki. Gdy Nina przypadkiem, niedaleko centrum handlowego spotyka Guru, wierzy w to, że jest znak z nieba, ma nadzieję, że on pomoże odmienić jej życie. I faktycznie w trakcie ich trzeciego spotkania zmienia je całkowicie. Nina traci pracę i odkrywa zdradę narzeczonego.

Ale oto zjawia się drugi znak. Dziewczyna o blond włosach, która także ogląda wystawę Matisse’a i której przypadł do gustu ten sam cytat z jego książki co Ninie. Okazuje się, że dziewczyna jest malarką, jej mama zmarła na raka, czyli właściwie w tych samych okolicznościach co Ki, a ona sama właśnie postanowiła wrócić na jakiś czas do Australii, do swych rodzinnych stron i szuka osoby chętnej wynająć pracownie malarską. Nina postanawia więc spróbować swoich sił w malarstwie, obiecując sobie jednocześnie, że to będzie to tylko okres przejściowy, którego potrzebuje na uspokojenie się i wyciszenie.

Mniej więcej w tym samym czasie w życiu młodej Hinduski pojawia się Radź, idealny kandydat na męża, przynajmniej według jej matki. Po dwóch udanych spotkaniach Nina postanawia wyjść za niego za mąż, przede wszystkim ze względu na rodziców. Ma nadzieję, że miłość w ich związku zacznie pojawiać się z biegiem czasu.

W ten sposób Nina zaczyna prowadzić podwójne życie. Pracownia staje się dla niej ucieczką. Jedynym miejscem gdzie może być w całości sobą. Zaczyna oszukiwać rodziców, narzeczonego, jego rodzinę, agenta zainteresowanego jej obrazami… Kłamstwa nawarstwiają się coraz bardziej i nadchodzi moment kiedy ona sama nie umie się już z nich wyplątać.

Chociaż kłamię, żeby malować, dzięki malowaniu znów zaczynam w siebie wierzyć, a nie pamiętam kiedy ostatnio mi się to zdarzyło. Kiedy jestem tu, w tej pracowni, świat wygląda tak, jak chcę, żeby wyglądał.

To piękna opowieść o tym jak trudno jest być sobą, kiedy wszyscy wkoło oczekują od nas bycia kimś innym. Jak dużo wysiłku potrzeba, aby odnaleźć własną tożsamość. Ale mowa tu także o przyjaźni, miłości, przywiązaniu do drugiego człowieka. O realizowaniu własnych marzeń, wbrew wszystkiemu.

Gina powiedziała kiedyś, że gdy zrobi się jedną niezwykłą rzecz, nagle rusza cała lawina niesamowitych zdarzeń. Nauczyła mnie też – choć nie wiem dokładnie, na czym to polega – że gdy dostrzega się w kims potencjał, nawet jeśli on sam go nie widzi, ten ktoś rozwija się i staje właśnie taką osobą, jakiej zalążek się w niej na początku dostrzegło.

O tym, żeby każdy dzień wykorzystywać maksymalnie, na tyle, na ile się da. Aby nie poprzestawać na realizowaniu tych małych pragnień, ale dążyć do czegoś większego.

Nawet kiedy człowiek dostaje to , o czym zawsze marzył, myśli sobie: „i to już wszystko?”. Wierzę, że „to wszystko” polega na tym, żeby maksymalnie wykorzystywać każdy dzień.

 I o tym jak trudno znaleźć osobę, która zaakceptuje, a już tym bardziej pokocha, nas takimi jakimi jesteśmy, a nie takimi jakimi  moglibyśmy być.

Bezpieczniej jest nie kochać, Ki, bo ludzie odchodzą.

A to wszystko napisane w prosty, łatwo przystępny i wciągający sposób. I nawet fakt, że całość jest mocno przekolorowana nie psuje moich wrażeń. Polecam.

Ocena: 6/6

piątek, 06 listopada 2009
Zachowaj spokój - Harlan Coben

Akcja książki zaczyna się od porwania a następnie zabójstwa młodej kobiety o imieniu Marianne. Nie wiemy kim była ona, ani kim byli jej oprawcy, wiemy tylko tyle, że powinna ona posiadać jakieś cenne nagranie, które to spowodowało jej śmierć. Oczywiście później okazuje się, że za zabójstwem Marianne stali Nash i Pietra.

Mike i Tia martwiąć się o swego szesnastoletniego syna postanowili, że będą śledzić wszystko co on robi, w tym celu sprowadzili fachowca, który w komputerze Adama zainstalował program monitorujący każdą czynność chłopca. Rodzice znajdują dziwną wymianę zdań na czacie, z osobą która każe Adamowi „siedzieć cicho”, przy okazji odkrywają też e-mail, w którym jest zaproszenie na prywatkę do Dj Huffa.

Betsy Hill straciła syna. Teoretycznie Spencer popełnił samobójstwo. Pytanie tylko czy aby na pewno? Przeglądając zdjęcia syna Betsy napotyka jedno zrobione tamtej nocy, kiedy jej syn zginął. Co wskazuje na to, że Spencer tamtej nocy nie był sam,i wszystko znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że był z nim Adam.

Loren Muse w wieku niewiele ponad trzydzieścu lat została głównym inspektorem śledczym hrabstwa Essex, co wywołuje zazdrość u jej kolegów po fachu. To ona zajmuje się sprawą zaginięcia Marianne oraz Reby Cordovy, czyli kolejnej kobiety po której ślad zaginął.

W powieści pojawia się także postać Ilene Golfarb, lekarki, współpracowniczki Mike, której jednym z pacjentów jest syn Susan Loriman. Ich celem jest znalezienie dla chłopca jak najlepszego dawcy nerki, a w międzyczasie okazuje się, że Dan, mąż Susan, nie jest jego biologicznym ojcem.

Jest również Guy Novak, którego córka Yasmin, pod wpływem jednego zdania wypowiedzianego przez nauczyciela zmieniła swoje całe nastawienie do otaczającego świata. Wystarczyło parę słów Joe’go Lewistona, by cały świat Yasmin padł w gruzach.

Dużo osób, dużo miejsc, i mam takie dziwne wrażenie, że tym razem Coben trochę przesadził z różnorodnością bohaterów. Początkowo często się gubiłam, nie wiedziałam w końcu kto jest kim i z kim powiązany. Mimo to książkę czyta się dobrze, wciąga, wszystkie wątki w finiszu ładnie się ze sobą łączą.

Niestety stwierdzam, że wolę te książki Cobena, w których występuje Myron, tak jakoś się do niego przyzwyczaiłam :)

Życie jest zaledwie krótkim tchnieniem w porównaniu z wiecznością.

Ocena: 4,5/6

poniedziałek, 02 listopada 2009
Życie na drzwiach lodówki: Powieść w notatkach - Alice Kuipers

Claire ma piętnaście lat. Jej rodzice się rozwiedli, mieszka tylko z matką, której właściwie nie widuje. Zajmuje się domem, gotuje obiady. Często zostaje na noc u swojej przyjaciółki Emily. Przeżywa też pierwsze zauroczenie Michaelem. I szybki skok w dorosłość. Przejmuje rolę opiekuna, w ciężkiej sytuacji to ona musi się opiekować matką, a nie na odwrót.

Jej mama jest lekarką. Odbiera porody. O wiele częściej można ją zastać w pracy niż w domu. Także podczas wolnych dni często wraca do szpitala, by opiekować się swoimi pacjentkami i ich nowonarodzonymi dziećmi. Nawet wówczas gdy wyczuwa małego guzka w piersi praca nie staje się dla niej mniej ważna. Przechodzi operacje wycięcia guzka, następne usunięcie piersi, chemioterapię…

I kolejny raz trafiłam na książkę, która w krótkich prostych zdaniach zawiera wiele treści. Jak wskazuje na to tytuł, powieść składa się z samych notatek, przyklejanych na zmianę przez matkę i córkę do lodówki. A w notatkach wiele miłości, strachu, troski, złości i wielu innych uczuć łączących dziecko z rodzicem. To opowieść o tym jak trudno w dzisiejszym świecie znaleźć pięć minut, by móc poświęcić je drugiej osobie. Żonie, mężowi, córce, synowi. Cały nasz czas poświęcamy pracy, często zapominając o najbliższych, o ich potrzebie bliskości. I niestety często zaczynamy sobie o nich przypominać dopiero wtedy, gdy jest już na to zbyt późno.

Polecam. W ramach oderwania od codziennych obowiązków i przypomnienia sobie o tym co naprawdę ważne.

Ocena: 5/6

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10