Menu

Czytadełko

Powrót z Północy - Maja Wolny

izusr

Po przeczytaniu ostatniej strony tej książki długo pozostawałam w poczuciu lekkiego niedosytu, zastanawiając się, co tak naprawdę się tu wydarzyło. Ostatnia strona niemal zmusiła mnie do tego, by zacząć całą lekturę od początku, by znając już zakończenie zwrócić większą uwagę na pewne niuanse, których być może przy pierwszym czytaniu nie dostrzegłam. Nie, nie zdecydowałam się zagłębiać ponownie w tę historię, ale nie wykluczam, że jeszcze kiedyś do niej wrócę.

Czasy współczesne. Naznaczona bolesnymi doświadczeniami Olga decyduje się wyruszyć w samotną podróż Koleją Transsyberyjską. Już na dworcu, czekając na pociąg, właściwie przez przypadek spotyka Dirka, mężczyznę, który będzie jej towarzyszył, gdy okaże się, że ich pociąg, gubiąc drogę, stanie w samym środku niczego i nigdy nie dotrze do celu.

Warszawa, rok 1913. Michał Forys, uznany inżynier wplątuje się w finansowe kłopoty i romans, który daje mu tyle szczęścia, że zarówno żonę, jak i kochankę traktuje jako kobietę swojego życia, z żadnej nie potrafiąc zrezygnować. Żyjąc na granicy dwóch światów i licząc na to, że wyjazd pomoże rozwiązać mu wszystkie problemy, zdecydowanie wbrew woli żony, postanawia wraz z nią oraz synem wyjechać i zamieszkać w oddalonym daleko na północ Chabarowsku. Wyruszając w odległą podróż nie wie jeszcze, że całkiem niedługo będzie musiał pokonać tę samą trasę w drugą stronę.

1631 rok. Nicefor Czernichowski poznaje swoją przyszłą żonę Annę, nie wiedząc jeszcze jak bardzo ich związek odmieni jego życie. Kilka lat później Anna zostaje brutalnie zgwałcona, co prowadzi do jej zdecydowanie zbyt wczesnej śmierci, a Nicefor nie odpuści, dopóki nie pomści jej pamięci. 

Maja Wolny splata ze sobą trzy różne historie, które jak się początkowo wydaje, łączy tylko miejsce wydarzeń. Te same okolice obserwujemy na wiele lat przed rozpoczęciem budowy Wielkiej Kolei Transsyberyjskiej, widzimy Chabarowsk w trakcie jej tworzenia oraz tą samą nieprzyjazną ziemię na długi czas po zakończeniu jej budowy. W ogóle mam wrażenie, że wszyscy bohaterowie tej książki są jakby trochę obok, jakby na doczepkę, że tak naprawdę główną bohaterką swojej powieści Wolny uczyniła Syberię właśnie. Syberię ze wszystkimi jej niedogodnościami, ze wszystkimi kaprysami, z całą tą ogromną przestrzenią, która może zaskoczyć, może przytłoczyć, może zabić. 

Autorka odkrywa przed nami Syberię zupełnie nieznaną, pozwala spojrzeć na nią od zupełnie innej strony. Wydaje nam się że im dalej na północ, tym bardziej nic tam nie ma. Syberię kojarzymy jako ziemię niezbyt przyjazną, będącą raczej miejscem przymusowej zsyłki, tymczasem okazuje się że przez wiele lat Chabarowsk był jednak małym centrum biznesu i rozwoju, swoistym El Dorado, do którego Polacy chętnie udawali się by zdobyć fortunę i sławę.

Dziwna to książka. Przygnębiająca, przytłaczająca, niejednoznaczna. Nie umiem się do niej ustosunkować. O ile po przeczytaniu poprzednich książek Mai Wolny byłam pewna, że mnie zachwyciły, o tyle przy Powrocie z Północy zupełnie nie mogę się zdecydować. Bohaterowie nie wzbudzili we mnie większych emocji, mam wrażenie, że żadna z postaci nie wyróżnia się niczym szczególnym, może poza Leo. Leo mogłaby się wyróżnić, mogłaby zawładnąć tą książką, tyle że autorka do tego nie dopuszcza, wciąż trzymając ją gdzieś na uboczu, podsuwając jedynie fragmenty jej życia, na tyle jednak fascynujące, że tak, faktycznie Leo na dłużej zostanie w moich myślach. W przeciwieństwie do reszty. Sama historia też nie do końca mi zagrała. Niewątpliwie pierwsze skrzypce gra tu współczesność, losy Olgi i jej towarzyszy, ich ciężka podróż przez tajgę. Jednocześnie to dla mnie najsłabszy wątek, o wiele ciekawsze wydały mi się losy Michała Forysa i dwóch kobiet jego życia, a już najlepiej wypada wątek Nicefora Czernichowskiego, autentycznej postaci, swego rodzaju króla, który z daleka od ojczyzny, uciekając przed konsekwencjami swoich czynów, w odległym zakątku świata założył własne państwo, o czym dziś niewielu już pamięta. 

Można by Powrót z Północy uznać za powieść drogi, tyle że znacznie ważniejsze niż sama droga jest tu to, co się z bohaterami podczas niej dzieje. Jak budzą się ich największe lęki, ale i pojawia nadzieja na dotarcie do celu i rozpoczęcie wszystkiego od nowa. Jak próbują za wszelką cenę wymazać przeszłość, choć ta przeszłość ciągnie się za nimi niczym uporczywy cień. Jak własne bolesne wspomnienia chcą upchnąć w najciemniejszych zakamarkach, tak by nie tylko sami o nich zapomnieli, ale by nie dostrzegł ich również nikt inny.

Tak, dziwna to książka. I choć godzinami obracałam ją w głowie na różne sposoby w żaden sposób nie mogę się zdecydować na to czy powinnam ją polecać czy też jednak odradzać. Ale może to właśnie stanowi o jej wartości. Może to ciągłe jej mielenie, może niepewność związana z niejednoznacznym zakończeniem, może fakt, że myśli o niej zajmują mi znacznie więcej czasu niż potrzebowałam na jej przeczytanie, to właśnie najlepsza rekomendacja. 

Maja Wolny, Powrót z Północy, Warszawa, Wydawnictwo Czarna Owca 2018

© Czytadełko
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci