Menu

Czytadełko

Okruchy dobra - Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska

izusr

Okruchy dobra to historia, którą naprawdę dobrze się czyta w okresie okołoświątecznym, choć wątpię, by w innym czasie działała równie kojąco. Utrzymana w klimacie filmowych hitów typu To właśnie miłość czy Listy do M. rozgrzewa zmarznięte serca, przywraca wiarę w ludzką dobroć, siłę przebaczenia i małe cuda, które każdy z nas jest w stanie wyczarować.

Każdy z kolejnych rozdziałów, to nowi bohaterowie, osoby żyjące w jednej kamienicy, pozornie niezwiązane ze sobą niczym poza miejscem zamieszkania. Mamy więc Jowitę, matkę dwuipółletniej Zosi, żonę opuszczoną przez męża w najgorszym momencie, której brakuje pieniędzy na przygotowanie chociażby najskromniejszej kolacji wigilijnej. Mamy i Małgorzatę, samotną staruszkę otoczoną gromadą kotów, nawiedzaną przez duchy, zwłaszcza złośliwego ducha zmarłego męża. Pokłócona ze swoją córką, nieco zgorzkniałą i właściwie niezbyt dobrze wspominającą mężczyznę, z którym spędziła całe życie, a który notorycznie ją zdradzał. Jest i Szymon - jedynak, który bardzo szybko stracił ojca. Wychowywany przez matkę wiecznie porównującą siebie do przyrodniej siostry, a swojego syna do syna tej drugiej. Mężczyzna nieco zagubiony, przechodzący małżeński kryzys, pociechy szukający u atrakcyjnej sekretarki szefa. Jest i Anka - rozwódka, która nie może mieć dzieci. Na Święta miała wyjechać na Dominikanę, by wreszcie odciąć się od rodziny i rodzinnych problemów, ale okazuje się, że i biuro podróży wystawiło ją do wiatru. Nie ma jednak tego złego, bo jeden niespodziewany mandat sprawia, że znajduje przyjaciela na dobre i złe, a może i nawet kogoś więcej... W tej samej kamienicy zamieszkuje również Karolina, młoda kobieta, u której wykryto raka piersi. Rozwiedziona z pierwszym mężem, który ją zdradził, opuszczona przez drugiego, który związał się z nią raczej przez względy materialne, aniżeli prawdziwe uczucie, romansująca z żonatym mężczyzną, który przywrócił jej wiarę i siłę do tego, by jeszcze o siebie zawalczyć. Nieco dalej, bo już nie w tym samym budynku, ale całkiem niedaleko mieszkają także Roman i Kacper. Ten pierwszy samotnie wychowuje syna, starając się sprostać jego wymaganiom i wynagrodzić śmierć matki, która zginęła w wypadku samochodowym. Ten drugi jest zbuntowanym, a może zwyczajnie zagubionym nastolatkiem tęskniącym za mamą i niepotrafiącym wybaczyć ojcu, który tamtego okropnego dnia siedział za kierownicą. Jest jeszcze Ignacy, samotny, schorowany i ubogi mężczyzna z równie schorowanym i zmęczonym koniem Adasiem, którzy największą radość czerpią ze wspólnych wycieczek dorożką po starówce. 

Odejście najbliższych, kłótnie, słowa i gesty, których nie da się cofnąć. Śmiertelna choroba, zdrada, żałoba, z którą nie można sobie poradzić, niechęć do własnej rodziny. Każdy z bohaterów tej książki ma inne doświadczenia, każdy znajduje się na różnych etapach życia, jednak wszystkich łączy okropna, wielka samotność, ciężka do pokonania. Każdy z nich też, mimo bolesnych przeżyć, potrafi się jednak zdobyć na drobne, pozornie nieznaczące gesty, na tytułowe okruchy dobra, dane czasem zupełnie obcym ludziom. Wszystkich połączy jeden wieczór, podczas którego powróci wiara w cuda i w to, że życie, choćby nie wiem jak nieznośne, może jednak puścić do nas oko, a szara codzienność nabrać kolorów w tysiącach różnych odcieni. 

Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska, Okruchy dobra, Warszawa, Wydawnictwo W.A.B. 2018 

© Czytadełko
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci