Menu

Czytadełko

Królowa cukru - Natalie Baszile

izusr

Choć za każdym razem obiecuję sobie, że już nigdy więcej nie nabiorę się na różnorakie porównania, to jednak wciąż zdarza się, że właśnie one kuszą mnie najbardziej. Tak też było z Królową cukru porównywaną między innymi do mojego ukochanego Sekretnego życia pszczół. Po lekturze, jak to niestety zwykle w takich przypadkach bywa, stwierdzam, że to porównanie mocno na wyrost, co absolutnie nie znaczy, że powieść Natalie Baszile jest zła... Niemniej jednak uważam ją za dużo, dużo słabszą niż książki Sue Monk Kidd. 

Gdy Charley Bordelon otrzymuje w spadku po ojcu plantację trzciny cukrowej, nie wie jeszcze czy będzie to jej błogosławieństwo czy raczej przekleństwo. Zmuszona przyjąć niespodziewaną schedę, postanawia porzucić dotychczasowe życie w Los Angeles, wraz z nastoletnią córką przeprowadzić się Luizjany i zamieszkać w domu swojej babci Miss Honey. Po przyjeździe okazuje się, że nic nie jest takie jakby się mogło na początku wydawać. Plantacja trzciny, która miała być cudownym darem od losu jest właściwie jedną wielką ruiną, zarządca, który miał się nią do przyjazdu Charley opiekować, totalnie zaniedbał swoje obowiązki i właściwie postanowił przestać dla niej pracować, nie informując o tym głównej zainteresowanej, a aby postawić wszystko na nogi, potrzeba ogromnych nakładów pieniędzy i pomocy wielu ludzi, którzy do tej pomocy zbyt skłonni nie są. Wszystkiego nie ułatwia kolor skóry Charley, nikt bowiem nie chce pracować dla czarnej kobiety, tym bardziej, że ta nie posiada odpowiedniego sprzętu, a zamiast powoli odnotowywać kolejne sukcesy, pogrąża się w coraz większych długach... 

Bo przecież życie powinno być tak proste jak wiadro pełne ryb złowionych kilka mil od brzegu i furgonetka z płodami rolnymi kupionymi na przydrożnym straganie. Powinno być słodkie jak kawałek arbuza w kolorze serca.*

Debiutancka powieść Natalie Baszile to w dużej mierze opowieść skupiająca się właśnie wokół pracy na plantacji, poszczególnych działaniach prowadzących do jej odbudowania, zmaganiach Charley mających na celu nabycie używanego, ale będącego wciąż w dobrym stanie sprzętu, procesach mających usprawnić jej pracę i doprowadzić do obfitych zbiorów... Powiem szczerze, gdyby nie szereg pobocznych wątków Królowa cukru byłaby dosyć nudna, tym bardziej, że główna bohaterka jest dla mnie po prostu nijaka. Zresztą większość bohaterów tej książki jest okropnie wyblakła, nie ma tu żadnej postaci, która wyróżniałaby się na tle innych. W każdym razie widać, że Natalie Baszile dołożyła starań, by swą powieść w jakiś sposób urozmaicić, dodając a to mały romans, a to rodzinną awanturkę, i choć wszystko jest dość schematyczne, to jednak chwała jej za te starania. 

Po pierwsze mamy więc w Królowej cukru oczywiście wątek rasizmu i uprzedzeń wszelakich, nieograniczonych zresztą tylko do koloru skóry, choć to akurat wysuwa się na pierwszy plan. Wielokrotnie w powieści zostaje podkreślona niechęć białych do czarnych, ale równie mocno widoczna jest niechęć mężczyzn do podporządkowania się kobiecie. Bohaterom Baszile nieobce są także uprzedzenia do ludzi nowych, nieznanych, do tych, którzy próbują włączyć się w małą, dość zamkniętą społeczność. 

Bardzo dobrze zostały w powieści uchwycone skomplikowane relacje rodzinne, na różnych jej poziomach. Te pomiędzy Charley i Micah, czyli matką i przechodzącą okres buntu córką. Te pomiędzy Miss Honey, babką, pragnącą odkupić swoje błędy z przeszłości a jej wnuczką, która zdaje się jej skutecznie to odkupienie utrudniać. Te pomiędzy Charley, czyli dorosłą już przecież kobietą, potrafiącą wziąć odpowiedzialność za swoje decyzje a Lorną, jej nieco apodyktyczną matką wciąż pragnącą sprawować nad córką pełną władzę. A przede wszystkim te pomiędzy Charley i jej starszym bratem Ralphem Angelem, rodzeństwem tak skrajnie od siebie różnym, że aż ciężko uwierzyć, że pochodzącym od tego samego człowieka. 

Królowa cukru to nie jest co prawda zła książka, ale momentami ciężko mi się ją czytało. Niektóre fragmenty niemiłosiernie się dłużyły, niektóre totalnie mnie wynudziły, niektóre wątki uważam za zupełnie niepotrzebne. Nie skreślam jednak Natalie Baszile zupełnie, chętnie też zobaczę serial, który powstał na podstawie jej debiutanckiej powieści, ciężko mi jednak zrozumieć czemu wśród wielu książek o podziałach rasowych, właśnie tą zachwyciła się Oprah Winfrey. 

Natalie Baszile, Królowa cukru, Kraków, Wydawnictwo Literackie 2018

*s. 110

© Czytadełko
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci