Menu

Czytadełko

Historia złych uczynków - Katarzyna Zyskowska

izusr

Ciężko było mi się wciągnąć w tę historię. Początkowe rozdziały szły jak po grudzie i nawet na pewien czas odłożyłam lekturę Historii złych uczynków, nie wiedząc czy jeszcze do niej wrócę. Tyle jednak było w internecie zachęcających opinii, właściwie nie spotkałam się z żadną negatywną, a wiele osób pisało, że to jedna z najlepszych książek czytanych w tym roku albo i w ogóle, więc zawzięłam się i po kilku miesiącach wróciłam... 

Cała historia zaczyna się dość typowo, żeby nie powiedzieć mało ciekawie. Ona jest młodziutką, nieco naiwną studentką pochodzącą z małej miejscowości pod Warszawą. W nowym miejscu czuje się nieco zagubiona, choć ma jasno wyznaczony cel, więc mimo niezbyt łaskawych okoliczności, dąży do tego, by go osiągnąć. On jest jej wykładowcą, mężczyzną pełnym sprzeczności, posiadającym tajemnice, do których nikt nie ma dostępu. Pomiędzy nimi rodzi się gorące uczucie, sprawiające, że Nina staje się zdolna do rzeczy, o które nigdy wcześniej by się nie podejrzewała. Miłosz jest dla niej wyjątkowo czuły, by po chwili stać się zimny niczym lód. Przyciąga ją i odpycha. Sprawia, że czuje się wyjątkowa. Potrafi sprawić, że dziewczyna wznosi się na wyżyny, po to, by po chwili z tych wyżyn boleśnie spaść. Jest dla niej jedną wielką zagadką, której ta za nic nie potrafi rozwikłać. I dopiero, gdy mężczyzna znika bez śladu, Nina zaczyna odkrywać rzeczy, które sprawiają, że wszystko zaczyna układać się w logiczną całość. 

Jeszcze rok temu pomyślałby Bronek, że w takich warunkach nie da się żyć. A jednak się da, wszystko można znieść. Człowiek z czasem nabiera wrażliwości ameby. Można patrzeć i nie widzieć, jeść i nie czuć smaku, płakać i mieć suche oczy.*

Romans tej dwójki zostaje jednak tak naprawdę zepchnięty na dalszy plan, bo oto ze współczesnej Warszawy zostajemy przeniesieni do przedwojennego Anina, gdzie poznajemy Felę, młodą dziewczynę oddaną pod opiekę ciotki, która na naszych oczach dorasta, zakochuje się, a potem... Potem nic już nie jest takie, jak być powinno. Gdy nadchodzi wojna cały jej świat zostaje wywrócony do góry nogami, a miłość wyzwala zło, o jakie Fela nigdy by się nie podejrzewała.

I to właśnie ta postać jest najmocniejszą stroną książki. To właśnie ta bohaterka i jej losy są tym, co pchają czytelnika naprzód. Zafascynowało mnie jej życie, zostałam bez pytania wciągnięta w wir historii, którą ze strony na stronę coraz bardziej chciałam zatrzymać, choć wiedziałam, że wszystko musi toczyć się dalej. To jej było mi żal, choć wcale nie jest pozytywną postacią. To jej współczułam, choć może nie powinnam. Jej, Feli, która wszystkiemu winna, choć nic nie stało się z jej winy. Feli, chłodnej, poważnej, obojętnej na otaczający ją świat, którą uczucie rozpaliło jednak tak mocno, by posunęła się do najgorszego. Feli pełnej sprzeczności, postaci ogromnie barwnej, choć żyjącej w szarej rzeczywistości, której uczynkami powinno się gardzić, a którą ja miałam ochotę przytulić i udawać, że wszystko jeszcze może skończyć się dobrze. To dla mnie jedna z najtragiczniejszych postaci kobiecych w literaturze.

Nikt przecież nie jest osobny, nie da się wyrwać jednostki z osnowy świata, wyciąć nożycami z tła zdarzeń. Jednak zrozumiałam to dopiero później. Nie można uciec przed karmą, przeznaczeniem, fatum, opatrznością - czy jak to tam ludzie nazywają - a życie zawsze stanowi ciąg przyczynowo-skutkowy. Przyczyny i skutki... Tak to już jest.**

Historia złych uczynków to nie miałki romans, na który mogą wskazywać początkowe rozdziały, ale wciągająca i mroczna powieść, w której nic nie jest takie, jak się początkowo wydaje. Katarzyna Zyskowska wnika głęboko w psychikę swoich bohaterów, pokazując nam do czego zdolny jest człowiek, nie tylko w obliczu bezpośredniego zagrożenia, ale również po to, by bronić siebie i najbliższych także wtedy, gdy dopiero zaczynamy to zagrożenie przeczuwać. To powieść, która pokazuje, że zło tkwi w każdym z nas. W niektórych może się nigdy nie obudzić, innym wystarczą odpowiednie okoliczności, by posunąć się do czynów, za które będą płacić także kolejne pokolenia. Historia złych uczynków to fascynujący obraz ludzkiego umysłu, pełnego zakamarków, do których czasem lepiej byłoby nigdy nie zaglądać.

To książka dopracowana w każdym calu. Zaskakująca, fascynująca, przerażająca. Myślę, że trudno będzie mi o niej zapomnieć i zgadzam się z tymi, którzy Historię złych uczynków zaliczyli do najlepszych książek tego roku, choć jednocześnie ciężko mi jest ją polecić. Jedno jest pewne: na sowy nigdy już nie spojrzę tak samo...

Katarzyna Zyskowska, Historia złych uczynków, Kraków, Wydawnictwo Znak 2018

*s. 259

**s. 14

© Czytadełko
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci