Menu

Czytadełko

Wyhoduj i zjedz. Warzywa, owoce i zioła na balkonie - Barbara Chronowska-Cholewa

izusr

Odkąd sięgam pamięcią moi rodzice zawsze mieli działkę. I zawsze hodowali na niej mnóstwo rzeczy. Czasem więcej, czasem mniej, z jednych rezygnowali, żeby rok później posadzić coś zupełnie nowego i wiecie, nie wyobrażam sobie lata bez pysznych, soczystych, działkowych pomidorów z własnego ogródka czy też tego, żebym czereśnie musiała kupować, zamiast zrywać je i zjadać prosto z gałęzi. Uwielbiam malutkie ogóreczki, które ukiszone mogę zjeść zimą, a Bąbel już w tamtym roku, jako roczne dziecko, poznające przecież dopiero większość smaków, upodobał sobie szczególnie borówki amerykańskie, jagody kamczackie i czerwone porzeczki. Myślę, że jego jedzenie naprawdę różnorodnych owoców spowodowane jest w dużej mierze właśnie tym, że może je sobie samodzielnie zerwać. Odkąd przeprowadziliśmy się do własnego mieszkania, na naszym balkonie co roku znajdowało się trochę miejsca na kilka krzaczków pomidorków koktajlowych. W tym roku z nich zrezygnowaliśmy, ograniczając się tylko do kwiatów i ziół, ale wiem jaka to frajda wyhodować coś własnego. I to w dodatku coś, co później można z przyjemnością wykorzystać we własnej kuchni. Sami rozumiecie, że nie mogłam przejść obojętnie obok tej książki. 

Wyhoduj i zjedz to małe kompendium wiedzy dla wszystkich tych, którzy chcą rozpocząć swoją przygodę z hodowlą różnych roślin na własnym balkonie. A wierzcie mi, że można hodować na nim prawie wszystko! Ba! Nawet, jeśli nie macie balkonu, to jeszcze nie znaczy, że musicie z własnej uprawy rezygnować. Większość ziół można hodować na parapecie. Mało tego, na parapecie można z powodzeniem uprawiać także papryczki chilli, sałatę, szpinak, a nawet pomidorki, choć w tym przypadku warto wybierać raczej te, które nie rosną zbyt wysoko. 

Truskawki, poziomki, rzodkiewka, chilli, roszponka, koperek, szczypiorek... Serio, to wszystko możecie mieć we własnym domu i zrywać sobie codzienne rano, a chyba nie muszę dodawać jak smaczna jest pizza z własną, świeżą bazylią czy udowadniać wyższości własnych pomidorków nad tymi kupowanymi nawet w najlepszym warzywniaku, prawda?

Barbara Chronowska-Cholewa pisze o różnych aspektach balkonowej hodowli warzyw i ziół, podpowiadając chociażby jakie wybrać doniczki, o czym pamiętać przy wyborze podłoża, czy też przybliżając różne rodzaje nawozów i oprysków, o których nie powinniśmy zapominać, bo są równie ważne jak odpowiednie nawodnienie i nasłonecznienie roślin. Autorka tłumaczy w jaki sposób wybrać w sklepie odpowiednie sadzonki, przedstawia kalendarz wysiewu poszczególnych roślin i pokazuje, które z nich warto trzymać obok siebie, a które absolutnie nie powinny ze sobą sąsiadować. 

Dla kogoś kto pierwsze doświadczenia jako domowy ogrodnik ma już za sobą, większość z informacji zawartych w tej książce nie będzie raczej niczym nowym, ale i mnie kilka rzeczy zaskoczyło. Mało tego, znalazły się tu też informacje, które okazały się nowością także dla tak doświadczonych osób jak moi rodzice, więc myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie, ale prawda jest taka, że Wyhoduj i zjedz polecam jednak głownie osobom, które dopiero planują mieć ogródek na balkonie. A już szczególnie tym, którzy za każdym razem są zdziwieni, że ich doniczkowa bazylia, zakupiona w jednym z marketów nie przetrwała nawet tygodnia... Uwierzcie, znacznie korzystniejsze będzie wysadzenie własnej, choćby i tylko na parapecie. 

Barbara Chronowska-Cholewa, Wyhoduj i zjedz. Warzywa, owoce i zioła na balkonie, Kraków, Wydawnictwo Znak 2018

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • orfeus82

    Świetna książka. Ja też mam działkę. Pozdrawiam znad filiżanki porannej kawy :)

© Czytadełko
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci