Menu

Czytadełko

Przyjaciel z szafy - A.F. Harrold

izusr

Pamiętacie swoich dziecięcych przyjaciół? Chłopca mieszkającego w szafie? Kudłatego psa bojącego się jeździć samochodem? A może uroczą rudą dziewczynkę, której nogi plątały się w cudownej, różowej spódnicy? Nie? Nie martwcie się, niewielu dorosłych ich pamięta, trzeba mieć naprawdę dużo szczęścia, by znów zobaczyć tych, z którymi kiedyś spędzało się długie godziny na zabawie. 

Są dzieci, które potrzebują zainteresowania rodziców. Takie, których należy ciągle pilnować. Czują, że dzień jest zmarnowany, jeśli jakiś dorosły nie przygląda się wszystkiemu, co robią. Nudzą się, gdy zostają same na dłużej niż pięć minut (a czasami nawet mniej). Obrażają się, garbią, wpychają ręce do kieszeni, szurają nogami i narzekają. Amanda nigdy nie była takim dzieckiem*. 

Dziesięcioletnia Amanda jest przeszczęśliwa, gdy wkrótce po przeprowadzce do nowego domu znajduje w szafie chłopca mniej więcej w swoim wieku. Szybko okazuje się, że Rudgera nie dostrzega nikt poza nią, ale mimo tego mama Amandy traktuje nowego przyjaciela dziewczynki jak normalnego chłopca, przygotowując specjalnie dla niego dodatkowe nakrycie przy stole, sprawdzając czy ma zapięty pas w samochodzie, a nawet kupując dla niego specjalny szampon o zapachu truskawek. Amanda i Rudger spędzaliby pewnie całe dnie na zabawie, gdyby nie to, że któregoś dnia okazuje się, iż chłopca widzi także ktoś jeszcze... Ktoś, kto wcale nie ma przyjaznych zamiarów. 

Wymyśleni przyjaciele wcale nie znikają, gdy przestają być potrzebni. Trafiają do specjalnego miejsca, gdzie razem z innymi, czekają na kolejne dziecko, któremu mogą towarzyszyć w codziennej zabawie. Tam własnie pewnego razu trafia Rudger. Tyle, że on wcale nie przestał być potrzebny, a Amanda wcale o nim nie zapomniała. Nie, ją spotkało coś znacznie gorszego...

Nie polecam tej książki do czytania najmłodszym. Wydaje mi się, że niektóre fragmenty są na tyle drastyczne, że co wrażliwsze pięcio- czy sześciolatki mogą czuć się naprawdę przerażone. Spotkałam się też z opinią, że dla starszych dzieci książka nadaje się średnio, bo będzie znów zbyt infantylna - z tym się nie zgodzę. Co prawda nie mam w otoczeniu żadnych dziesięciolatków (ośmio- czy dziewięciolatków też nie), więc to tylko moje przypuszczenia, ale wydaje mi się, że dla nich właśnie to będzie cudowna podróż w głąb wyobraźni, gdzie wszystko się może zdarzyć.  

Przyjaciel z szafy to pod każdym względem (także tym edytorskim) cudowna powieść o przyjaźni i ogromnej sile dziecięcej wyobraźni. A także o rodzicach, którzy czasem zupełnie nieświadomie odgrywają naprawdę wielką rolę w tym, by tą wyobraźnię wspierać, rozwijać i kształtować. Albo zdusić ją w zarodku, bo i tak przecież bywa.

Polecam, a sama do Przyjaciela z szafy na pewno jeszcze wrócę za kilka lat, tym razem już z nieco starszym Bąblem.

A.F. Harrold, Przyjaciel z szafy, Kraków, Wydawnictwo Literackie 2018

*s. 30-31

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • orfeus82

    Myślę, że książka tym bardziej godna polecenia, bo jest "ze stajni" Wydawnictwa Literackiego. Pozdrawiam nocną porą !

© Czytadełko
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci