Menu

Czytadełko

Rok na odwyku - Katarzyna T. Nowak

izusr

Lata temu przeczytałam Kasikę Mowkę, która wówczas totalnie mną wstrząsnęła. Okazuje się też, że mimo upływu czasu ta książka wciąż gdzieś we mnie siedzi, nie było więc wyjścia... musiałam sięgnąć po kolejną publikację Katarzyny T. Nowak - córki sławnej matki, kobiety głęboko skrzywdzonej i jak się okazuje totalnie uzależnionej nie tylko od alkoholu, z odstawieniem którego poradziła sobie stosunkowo szybko i łatwo, ale również farmaceutyków przez lata przepisywanych jej przez lekarzy. 

Rok na odwyku to bardzo osobista książka, ale tak jak podczas terapii, tak i przed nami Katarzyna T. Nowak odsłania się bardzo powoli, początkowo zupełnie wypierając swój nałóg, by koniec końców odkryć wszystkie karty. Była świetną dziennikarką, osiągnęła sukces wydawniczy, pisała dla najpopularniejszych czasopism, a praca zdalna doskonale pomagała kryć powoli, lecz skutecznie rozwijające się uzależnienie. Najpierw to był głównie alkohol. Ot, butelka wina pomocna przy pisaniu. Nawet dwie butelki dziennie, ale rozcieńczone wodą - to przecież nic takiego. Potem zaczęły się problemy ze snem, ze skupieniem, szukanie pomocy u specjalistów - leki nasenne, uspokajające, antydepresyjne - środki, które powinny pomóc w codziennym funkcjonowaniu, w codziennym zmaganiu się z rzeczywistością. Leki silnie uzależniające już po dwóch tygodniach, autorka przyjmowała przez dziesięć lat, nierzadko popijając je alkoholem. 

Zdecydowała się na odwyk zauważając u siebie dość duże spowolnienie, utratę łatwości, a może i zdolności pisania i zmagając się z coraz większymi problemami ze snem, mimo przyjmowania ogromnych ilości tabletek mających je niwelować. Autorka w dość suchy sposób opisuje jednak nie swoje życie w nałogu, ale relacje z bardzo powolnego uświadomienia go sobie i wyjścia z tego, w czym na własną niemal prośbę na wiele lat ugrzęzła. W swojej terapii powraca do czasów dzieciństwa, do momentu przymusowego rozstania z matką, do tych wydarzeń wcześniej dość dokładnie opisanych w Kasice Mowce, tam właśnie szukając przyczyn swojego późniejszego, długotrwałego nałogu. Pisze przy tym bez zbędnych ozdobników, a jej relacja wydaje się nawet początkowo zupełnie wyprana z emocji, ale może właśnie dzięki temu, uderza w czytelnika z podwójną mocą. 

Oddział jest męsko-damski: dziesięć kobiet i trzydziestu czterech mężczyzn. Kobiety o wiele rzadziej się zgłaszają. O wiele rzadziej przyznają się do nałogu. Piją, biorą leki w ukryciu między praniem a gotowaniem. Do czasu kiedy w domu wszystko lśni, a jedzenie jest na stole, mało kto się orientuje. Spuchniętą, czerwoną twarz przysłaniają makijażem. A piją nie mniej niż faceci*.

Historia Katarzyny T. Nowak głęboko porusza, ale tak naprawdę jej opowieść, to tylko jedna z wielu. Autorka, poprzez swoich współlokatorów czy też w ogóle współtowarzyszy pokazuje różne twarze uzależnienia i to nie tylko takie, z których wszyscy zdajemy sobie sprawę. Owszem, alkohol, narkotyki i leki, to ogromny problem, ale okazuje się, że na oddział trafiają również ludzie uzależnieni od snu czy hazardu, w tym też tak bardzo popularnych zdrapek, co było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Rok na odwyku. Kronika powrotu to książka pokazująca przede wszystkim to jak słabi jednak jesteśmy, jak łatwo potrafimy odpuścić, jak niewiele potrzeba, aby zaprzepaścić to, do czego długo dążyliśmy. Te liczby podane przez autorkę łamią serce, to, że tak naprawdę bardzo niewielka liczba osób dała radę ukończyć odwyk, to jak wielu z towarzyszy pisarki zrezygnowało z pozytywnych zmian, wracając do nałogów, które częstokroć totalnie niszczyły ich życie prywatne i zawodowe. O wiele bardziej niż liczba osób trafiających na oddział, przeraża coś zupełnie innego - to jak niewielu osobom udaje się skończyć roczną terapię. I to jak niewielu osobom udaje się już po jej zakończeniu wytrwać w trzeźwości. A wydaje się, że to przecież tak niewiele. 

...czuję sympatię do Pawła, bo zawsze chodzi uśmiechnięty. Wiem, że bardzo boi się wyjścia z odwyku. Wiele osób się tego boi. W ogródkach kawiarnianych ludzie piją piwo. Stoiska monopolowe są w prawie każdym sklepie. Apteki. Pijani ludzie. Wiele wyzwalaczy. Tu, na odwyku, jesteśmy chronieni**. 

Katarzyna T. Nowak, Rok na odwyku. Kronika powrotu, Kraków, Wydawnictwo Literackie 2018

*s. 16

**s. 132

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Relen] *.ipv4.supernova.orange.pl

    Kurczę, nie miałam pojęcia, że autorka wydała nową książkę. Na pewno przeczytam. Cieszę się, że trafiłam na tę recenzję :-)
    Też czytałam "Kasikę Mówkę" i do dziś pamiętam jakie niesamowite wrażenie wywarła na mnie ta krótka przecież opowieść. Zwłaszcza, że wcześniej miałam okazję zapoznać się z "Moją mamą czarownicą". "Owca w krzaku dzikiej róży" podobała mi się mniej ale też była ciekawa.

  • izusr

    Relen Tym bardziej cieszę się, że o niej napisałam :). Ja "Mojej mamy czarownicy" jeszcze nie czytałam, ale też mam zamiar kiedyś nadrobić... ;)

© Czytadełko
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci