Menu

Czytadełko

Dachołazy - Katherine Rundell

izusr

Pssst, wsłuchajcie się w cudowne dźwięki wiolonczeli, wybierzcie się w podróż, w której rzeczywistość miesza się z ogromną wyobraźnią i pamiętajcie - nigdy nie wolno wam przekreślać możliwego!

Sophie od samego początku była kimś niezwykłym. Znaleziona przypadkowo na środku kanału La Manche w futerale na wiolonczelę, przygarnięta przez mężczyznę równie wyjątkowego jak ona sama, zdecydowanie różni się od innych dziewczynek w swoim wieku. I wciąż wierzy w to, że jej matka nie tylko żyje, ale gdzieś tam na pewno na nią czeka. 

Po katastrofie statku z maleńką Sophie mogło się stać cokolwiek, ale ogromny uśmiech losu sprawił, że trafiła do Charlesa, mężczyzny, który choć jak sam często zaznacza zupełnie nie zna się na wychowywaniu dzieci, stara się zapewnić Sophie wszystko, co najlepsze i uczy tego, co w życiu najważniejsze: wiary we własne możliwości i umiejętności przekraczania wszelkich barier. A przy okazji, co wielu książkoholików na pewno ucieszy, ogromnej miłości do książek, które w jego domu zdają się być wszechobecne. Nic dziwnego jednak, że niespotykane metody wychowawcze mężczyzny wzbudzają ogromny sprzeciw pomocy społecznej, która jak wiadomo zawsze wie lepiej, co jest dla dzieci odpowiednie i... zmusza Charlesa oraz Sophie do ucieczki, która odmieni życie obojga raz na zawsze. 

W ogóle się nie bała. Może tak właśnie działa miłość. Może miłość nie jest po to, żeby ktoś czuł się wyjątkowy, tylko żeby był odważny. Miłość jest jak woda na pustyni albo jak pudełko zapałek w ciemnym lesie. Miłość i odwaga, pomyślała Sophie: dwa słowa, które oznaczają to samo. Może nawet nie potrzeba, żeby druga osoba była przy tobie. Wystarczy, żeby żyła gdzieś na świecie. Jej matka zawsze w ten sposób funkcjonowała. Była miejscem, w którym Sophie mogła odłożyć swoje serce, przystankiem na odzyskanie tchu. Zestawem gwiazd i map*. 

Katherine Rundell zabiera nas w niezwykłą podróż po Paryżu. Niezwykłą nie tylko dlatego, że naszą towarzyszką staje się zupełnie wyjątkowa dziewczynka, która mając zaledwie jeden, nikły ślad, stara się odnaleźć matkę, której nigdy nie poznała i nie wie nawet jak wygląda, ale też głównie dlatego, że podziwiamy to miasto z zupełnie innej niż zwykle perspektywy: mianowicie z samiutkiej góry paryskich dachów. Te zaś kryją w sobie niejedną tajemnicę i kilka istnień, o których zwykli mieszkańcy Paryża zupełnie nie mają pojęcia. 

Dachołazy to powieść o ogromnej nadziei, która sprawia, że człowiek jest w stanie pokonać wszystkie przeszkody, o miłości, która czasem zupełnie wbrew rozsądkowi pcha nas do przodu, o przyjaźni, sprawiającej, że jesteśmy w stanie przenosić góry, a przede wszystkim o tym, żeby nigdy nie przekreślać (nie)możliwego. W cudowny sposób zostały tu przedstawione relacje łączące Sophie i jej opiekuna. Fakt, że zabrakło mi nieco większego zagłębienia się w psychikę głównej bohaterki, bo w zasadzie cała jej podróż i poszukiwanie matki zostały opisane dość powierzchownie, ale nie należy zapominać o tym, że Katherine Rundell stworzyła powieść skierowaną głównie do nieco młodszego odbiorcy, a jemu taki ładunek emocjonalny zdecydowanie powinien wystarczyć. Tym bardziej, że autorka nie wzbrania się od ukazania również nieco mrocznych stron działania opieki społecznej, policji czy też faktu istnienia bezdomnych dzieci, dla których jedynym ratunkiem w ucieczce przed okrutnym systemem pozostaje życie poza nim, na dachach, zdanym wyłącznie na siebie samych. W Dachołazach wszystko jednak pozostaje okraszone odrobiną magii, przez co jest znacznie łatwiejsze w odbiorze i podane w taki sposób, że nie można obok nich przejść obojętnie. Ja natomiast bardzo chętnie zobaczyłabym tę powieść przeniesioną na ekran. 

Katherine Rundell, Dachołazy, Warszawa, Porania K 2017

*s. 245

© Czytadełko
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci