Menu

Czytadełko

Babciu, dziadku... Jak to wtedy było. Oryginalna gra dla babci, dziadka i całej rodziny

izusr

Wielkimi krokami zbliża się Dzień Babci i Dziadka. Jeśli kolejny rok z rzędu zastanawiasz się jaki prezent tym razem im sprawić i naprawdę nie chcesz kupować kolejnego kubka, to mam niezłą propozycję. To nie tylko prezent, ale motywacja do tego, by spędzić z dziadkami nieco więcej czasu. A jeśli w dodatku twoi dziadkowie lubią snuć dłuuugie, najeżone pozornie nieistotnymi szczegółami historie, a ty lubisz planszówki i lekką rywalizację, to już w ogóle prezent idealny! Wszyscy będą zadowoleni. 

Gra Babciu, dziadku... Jak to wtedy było? polega właściwie głównie na opowiadaniu i na uważnym słuchaniu tego, o czym inni uczestnicy opowiadają. Przeznaczona dla minimalnie dwóch, a maksymalnie dwunastu graczy, zawiera kilkadziesiąt kart z obrazkami i znacznie mniej z pytaniami przechodnimi, na które odpowiadają wszyscy uczestnicy oraz osobistymi, na które odpowiada tylko jeden gracz. Na początku każdy z uczestników otrzymuje po pięć kart z obrazkami i zaczyna się opowiadanie... Każda osoba opowiada po jednej (lub kilka) historii związanych z tym, co widzi na otrzymanych kartach, po zakończeniu opowieści następuję drugi etap, w którym pojawiają się pytania. Za każdą prawidłową odpowiedź dostajemy punkty i przesuwamy swoje pionki na dołączonej do gry planszy. 

Wszystko wydaje się niby całkiem proste, ale tak naprawdę proste nie jest, przynajmniej na początku. Okazuje się bowiem, że do każdego z wylosowanych obrazków musimy ułożyć naprawdę dość rozbudowaną historię, zadbać o wszystkie, nawet pozornie nieistotne szczegóły, tak, aby całą rozgrywka przebiegała w miarę sprawnie. Dodatkowym utrudnieniem, zwłaszcza dla młodszych uczestników będą obrazki przedstawiające rzeczy, do których naprawdę ciężko będzie znaleźć wspomnienie i to w dodatku takie pozwalające na dłuższe opowiadanie. A co możemy znaleźć na poszczególnych kartach? Rzeczy absolutnie przeróżne! Sklep, ogród, bilet, okno, dach, rynek, żołnierzy, zoo, dom rodzinny, dom na wsi, obiad, kolejkę, telewizor, chleb, mleko kurort, sąsiada, mamę, kosmonautę, film...Naprawdę jest tego mnóstwo i jeszcze trochę. Dobrze by było, przynajmniej na początku przeczytać kilka przykładowych pytań, zarówno osobistych, jak i przechodnich, bo dzięki temu będziemy wiedzieli na czym konkretnie skupić się w naszych opowieściach, warto też na samym początku ustalić sobie jakieś wytyczne, które muszą się w każdej opowieści znaleźć, np. kiedy to się zdarzyło, kto był przy tym obecny, gdzie wszystko się działo. Ciężko będzie się rozkręcić, ale myślę, że z każdym kolejnym razem powinno być już coraz łatwiej i przyjemniej.

Sami chyba przyznajcie, że to dość nietypowy prezent - dziadkowie na pewno się takiego nie spodziewają!

© Czytadełko
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci