Menu

Czytadełko

Wróbelek z kości - Zana Fraillon

izusr

Subhi urodził się w obozie dla uchodźców. Nie zna innego świata, nigdy nie widział tego, co za kratami, wiele rzeczy zna tylko z opowieści mamy, siostry lub najbliższego przyjaciela. Przed obozową rzeczywistością, w której racje żywnościowe są coraz mniejsze, kurtkowcy mogą niewinnego chłopca pobić do nieprzytomności, a matka głównego bohatera popada w coraz większa depresję, Subhi ucieka w świat wyobraźni, gdzie wszystko może się zdarzyć. W świat, gdzie nocne morze przynosi prezenty, zapowiadające powrót ojca, którego nigdy nie poznał. 

Mogą nam zrobić wszystko, wszystko, co im się spodoba. Morduje się ludzi i nikt nic nie robi. Nawet nie próbuje*. 

W tę smutną, szarą rzeczywistość pewnego dnia wkracza Jimmie, dziewczynka ze świata zza drutu. Okazuje się jednak, że i ona mimo życia na wolności, nie jest aż tak szczęśliwa jak być przecież powinna, bo i w jej życiu zabrakło czegoś ważnego... 

Wróbelek z kości to powieść o przyjaźni, sprawiającej, że nawet to, co najgorsze można jakoś przetrwać. Ale też o ogromnej samotności, takiej wręcz paraliżującej. Można mieć wokół siebie mnóstwo innych ludzi, nawet ludzi z podobnymi problemami, walczącymi z tymi samymi demonami, odczuwającymi te same braki, a jednak być wśród nich tak samotnym, że bardziej się już nie da. 

Zana Fraillon opisuje obozową rzeczywistość bez zbędnych ozdobników, ale też bez przesadnego dramatyzmu. Czyniąc narratorem swej powieści niespełna dziesięcioletniego chłopca, w dodatku chłopca, dla którego miejsce, w którym żyje jest właściwie naturalnych środowiskiem, bo nie zna nic poza nim, sprawia, że jego relacja jest niczym nieskażona. Nie ma porównań do świata z zewnątrz, nie ma tęsknoty za tym, czego go pozbawiono. W dodatku Subhi wielu rzeczy jeszcze nie rozumie, co też sprawia, że z wielu na pozór nieczytelnych sygnałów, krótkich i wydawać by się mogło zupełnie nieistotnych migawek, kilkunastu niedopowiedzeń czytelnik musi złożyć sobie własny obraz. Obraz, który momentami wyciska łzy z oczu, po to, by za chwilę przerazić, a jeszcze po chwili sprawić, że będziemy zaciskać pięści z bezsilności. 

Wróbelek z kości przeraża nie tylko ze względu na to, że jest relacją kilkuletniego chłopca ani ze względu na poruszaną tematykę. Nie, on przeraża dlatego, że przez całą niemal lekturę, z tyłu głowy pozostaje paraliżujące przeświadczenie, że to wszystko gdzieś tam się dzieje. Że choć Subhi jest postacią fikcyjną, to takich dzieci jak on w tym prawdziwym świecie jest wciąż zbyt wiele. Boimy się uchodźców, odwracamy się przed nimi, starając się nie widzieć problemu i zapominając, że za tym wszystkim stoi po prostu człowiek. 

Zana Fraillon, Wróbelek z kości, Warszawa, Wydawnictwo Poradnia K 2017

*s. 128

© Czytadełko
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci