Menu

Czytadełko

Księgobójca - Maja Wolny

izusr

To książka, która trafiła do mnie przypadkiem. Nie zwróciłam na nią uwagi wśród zapowiedzi, nie wzbudziła zainteresowania już po premierze, nie zamawiałam jej, ale ktoś postanowił mi ją podesłać. Dziękuję. Dziękuję po stokroć, bo niepozorna okładka, niewiele mówiący tytuł i w dodatku umieszczenie tej książki w Czarnej Serii sprawiają, że prawdopodobnie nigdy bym po nią nie sięgnęła i w efekcie ominęłaby mnie naprawdę wspaniała historia.

Ludzie odchodzą, przemieszczają się, znikają z naszego życia bez pytania. Potem dowiadujemy się nagle, że nie żyją. Lubię czytać nekrologi, próby stworzenia ostatniej poświęconej zmarłemu prozy. Jest w tych tekstach czułość i powaga. Czasem nawet spora intymność: zdrobnienia imion, przywoływanie wszystkich pogrążonych w smutku bliskich*.

W Amsterdamie ginie restaurator mebli. Właściwie chyba ciężko mówić o tym, że ginie, bo jego śmierć wygląda na tyle naturalną, że większość osób obstawia, że to zwyczajnie kwestia wieku, po prostu Jan Visser umarł ze starości. Tylko Eva Paelinck ma pewne wątpliwości i niby za zgodą szefa, ale właściwie po części na własną rękę, zaczyna drążyć temat, odkrywając nie tylko fakt, że to nie była przypadkowa śmierć, ale także wiele tajemnic z przeszłości, które dawno zapomniane powinny w tej przeszłości pozostać. Mimo bardzo skrupulatnie prowadzonego śledztwa, tak naprawdę ta śmierć schodzi jednak na dalszy plan, to tylko punkt wyjścia do opowiedzenia o życiu Wiktora i Marianny. O tym jak znaleźli (i odnaleźli) się w Amsterdamie, jak sobie radzą na co dzień z tęsknotą za ojczyzną, jak miłością do książek zastępują poniekąd brak miłości do człowieka. 

Wspomnień mam coraz więcej, a planów na przyszłość coraz mniej. Przeszłość zagląda mi w okna włazi do luster i prosi o gościnę. Zdarza mi się to często we śnie. Odwiedzam ludzi, którzy już odeszli, łażę po ruinach Warszawy. Jestem wtedy spokojny i skoncentrowany. Niczego się nie boję**. 

Wiktor Krzesim to Polak, który lata temu musiał opuścić rodzinne miasto. Dziś ma ponad siedemdziesiąt lat i prowadzi maleńką księgarnie w centrum Amsterdamu, sprzedając książki wyłącznie krajów słowiańskich. Jak łatwo się domyślić księgarnia ta już od dawna nie przynosi zysków, jednak mężczyźnie zdaje się już na tym nie zależeć. To po prostu miejsce, które pozwala mu w spokoju obcować z tym, co kocha najbardziej. Nie bez znaczenia jest także to, że stałą klientką Wiktora jest kilka lat młodsza Marianna, kobieta, w której ten od dawna się podkochuje, choć raczej skrycie i po cichu, bez nadziei na cokolwiek więcej. Kobieta, która także dawno temu została zmuszona, by opuścić rodzinny kraj i która, jak się w trakcie lektury okaże, przeżyła więcej niż niejeden mógłby znieść. 

Wiem, że nie prowadzę księgarni w rentowny sposób, ale za nic nie chciałbym pracować w bibliotece. Nie zniósłbym nadawania książkom numerów, tego wyglądającego na wielką zagładę tatuowania liczb. Tymczasowości okresu wypożyczenia. Zrezygnowanych twarzy znudzonych pań domu, uczniaków żebrzących o lektury. Przekazywania książki w cudze ręce na parę nocy, aż się nie znudzi, nie skończy gdzieś nad ranem****. 

Całość toczy się niespiesznie, powiedziałabym, że nawet trochę sennie i właściwie nie było we mnie ciekawości, co do tego kto zabił. Nie, bardziej interesowało mnie jak rozwinie się relacja między Marianną a Wiktorem, czy w ogóle się rozwinie. Czy jeszcze zdążą. I co takiego zdarzyło się w przeszłości. Co takiego mogło się zdarzyć, że aż tak wpłynęło na ich teraźniejszość. 

Życie toczy się własnym torem bez względu na to, czy nam się to podoba, czy nie. Wypadki, niepowodzenia, zdradliwe sekundy, które decydują o istnieniu, karetki pędzące na sygnale boleśnie zakłócają ciszę, ale nikt nikogo za to nie przeprasza***. 

Księgobójca to świetna opowieść o miłości (nie tylko do książek, choć tej także jest tu mnóstwo, co będzie nie lada ucztą, dla każdego miłośnika słowa pisanego), ale i samotności... I starości, której się w tej samotności nie chce spędzać. O rodzinnych dramatach, które potrafią człowieka zniszczyć, o przyjaźni tak wielkiej, że zmusza do najgorszego, o tęsknocie do drugiego człowieka i własnej ojczyzny, o stracie i pustce, której nie da się niczym zapełnić. Polecam.

Maja Wolny, Księgobójca, Warszawa, Czarna Owca 2017

*s. 89

**s. 95

***s. 70

****s. 183-184

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • kogelmogel2

    Przeczytałam, potwierdzam, że warto.

  • tommyknocker

    "Chodzi" za mną ta książka już od pewnego czasu. Po lekturze Twojej recenzji mam pewność, że muszę ją przeczytać. Pozdrawiam :)

  • izusr

    kogelmogel2 Cieszę się, że nie jestem odosobniona :)

    tommyknocker Musisz, koniecznie! Jestem pewna, że Ci się spodoba :)

© Czytadełko
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci