Menu

Czytadełko

Cela 7 - Kerry Drewery

izusr

High Rises. Dzielnica biedy zamieszkana przez tych, którzy nikogo nie obchodzą. To tam ginie ogólnie szanowany celebryta Jackson Paige, znany głównie ze swojej działalności charytatywnej. Wszystko wskazuje na to, że zabiła go szesnastoletnie Martha Honeydew. Ale zaraz... jakie wszystko? Nie ma motywu, nie ma świadków, nie ma dowodów zbrodni. Jest tylko uwiecznione na taśmie przyznanie się do winy. Czy na tym jednym zdaniu naprawdę można oprzeć decyzję o życiu lub śmierci nastoletniej dziewczyny?

Świat opiera się na kłamstwach i półprawdach*

Martha trafia do celi śmierci. A właściwie siedmiu cel, każdej mniejszej od poprzedniej, z coraz mniejszym oknem, dostępem światła i świeżego powietrza. Siedmiu zupełnie białych pokoi, w których pozostawiona sama sobie, choć nie poddawana fizycznym karom jest torturowana psychicznie. Pozostawiona z własnymi myślami, wspominając przeszłość i analizując wszystkie te wydarzenia, które mają ją zaprowadzić do celi 7, czeka na ostateczną decyzję publiczności bawiącej się w sędziów. Na zewnątrz media szaleją, na bieżąco przekazując obrazy z więzienia, a całe społeczeństwo zdaje się żyć tą jedną sprawą, której wynik zdaje się z góry przesądzony. 

Podobno można zwariować od samotności**. 

Bardzo łatwo przychodzi nam wydawanie sądów nawet, a może zwłaszcza wtedy, kiedy nie mamy zielonego pojęcia o sytuacji danej osoby, o całych okolicznościach, o motywach popychających ją do czasem bardzo drastycznych czynów. Bardzo łatwo i mam wrażenie z ogromną przyjemnością  zabawiamy się w sędziów, w bogów, którzy wiedzą wszystko i o wszystkim mogą decydować. Właśnie to stara się ukazać Kerry Drewery. Oczywiście, przedstawiona przez nią rzeczywistość to czysta fikcja, ale przypomnijmy sobie ile razy pomyśleliśmy, że tego czy tamtego powinni powiesić za to, co zrobił… A potem pomyślmy o tym, że może kara śmierci została zniesiona jednak nie bez powodu. 

Książka Kerry Drewery doskonale pokazuje zakłamanie mediów i to jaką sieczkę potrafią nam zrobić z mózgów. Jak łatwo jest nas zupełnie zmanipulować, jak przekręcając jedno słowo, urywając wypowiedzi w połowie czy wyrywając jedno tylko zdanie z całej obszernej wypowiedzi potrafią stworzyć całkiem inny przekaz. Czasem zupełnie niezgodny z tym, co tak naprawdę wypowiadająca się osoba chciała powiedzieć. Mimo całej świadomości dalej ślepo wierzymy w to, co zobaczymy w telewizji, wyczytamy w gazetach, często informacje usłyszane w ulubionej stacji bierzemy za niepodważalną prawdę jedyną, nie potrafiąc przesiać ich przez sito własnych doświadczeń czy wiedzy. 

[...] jedyne, co możemy mieć ze sobą wspólnego, to niebo i gwiazdy nad nami***. 

Pojawia się też oczywiście w Celi 7 wątek miłosny, czego w powieści dla młodzieży chyba nie mogło zabraknąć, ale na szczęście nie wysuwa się on na pierwszy plan, bo ten niezmiennie zajmowany jest przez proces Marthy. Jeśli procesem można nazwać siedmiodniowe głosowanie decydujące o tym czy dziewczyna jest winna.

Literacko Cela 7 raczej nie zachwyca. Dialogi momentami są tak sztuczne, że aż zęby zgrzytają, akcja raczej też nie trzyma w napięciu, w dodatku właściwie od początku wiadomo kto zabił, nie będzie więc wielu zaskoczeń i oczu szeroko otwartych ze zdumienia. Niemniej jednak Kerry Drewery porusza dość ważną tematykę, więc jeśli swoją książką zmusi choć jednego nastolatka do głębszych przemyśleń, to ja na stylistyczne niedoróbki przymykam oko.

Kerry Drewery, Cela 7, Katowice, Młody Book 2017

*s. 226

**s. 162

***s. 143

© Czytadełko
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci