Menu

Czytadełko

Nieperfekcyjna mama - Anna Dydzik

izusr

Jak już wiecie (albo i jeszcze nie) kilka miesięcy temu zostałam mamą. I nagle okazało się, że to bycie mamą wcale nie jest takie łatwe. Że to nie jest istny hajlajf, bo siedzę sobie na macierzyńskim, a właściwie leżę przez całe dni brzuchem do góry i nic nie robię. Nie, nie jest. A ten, kto sądzi inaczej, prawdopodobnie nigdy mamą nie był.

Żeby jednak bardziej zobrazować Wam moje zagubienie, które pojawiło się zaraz po tym jak podłożyli mi mojego noworodka pod nos, to powiem, że na ogół starałam się unikać małych dzieci, a gdy nie tak dawno znajomi, którym urodził się synek chcieli, bym wzięła go na ręce, to myślałam, że dostanę zawału. W końcu dałam się namówić, zawału nie dostałam, ale żebym chciała go dotykać częściej, to niekoniecznie... Cóż, prawda jest taka, że w pierwszych dniach (a może godzinach?) po porodzie powiedziałam mężowi, że te dziewięć miesięcy, które miało mnie niby przygotować do bycia mamą (a przynajmniej oswojenia z myślą, że nią zostanę), to zdecydowanie za krótko, bo nie czuję się absolutnie przygotowana. Nadal mam zresztą momenty, kiedy myślę sobie, że w ogóle nie jestem gotowa, właściwie to jestem najgorszą matką na świecie i właściwie, to "Boże, co ja najlepszego narobiłam?". Są momenty, kiedy mam wszystkiego totalnie dosyć. Kiedy mam ochotę rzucić to wszystko w cholerę, wyjść z domu, zamknąć za sobą drzwi i wyłączyć myślenie. Kiedy najchętniej siadłabym obok tego mojego Bąbla i płakała razem z nim. Kiedy chce mi się wyć z rozpaczy, bo totalnie nie wiem o co mu chodzi, a przez to w żaden sposób nie mogę mu pomóc. Albo kiedy marzę o tym, żeby po prostu się wyspać (albo tak chociażby przespać z pięć godzin pod rząd, o losie). I wiecie co? Wiem, że nie jestem jedyną osobą, która to przeżywa i że trzeba to wszystko po prostu przetrwać, bo będzie już tylko lepiej (choć jak niektórzy straszą: och, poczekaj jak zacznie raczkować/mówić/chodzić/chodzić do szkoły, blebleble...).

Pamiętam jak dziś swój powrót ze szpitala do domu. Rozebrałam Martynę, przewinęłam, położyłam do łóżeczka i pomyślałam: co teraz? Byłam przerażona. Nie było obok mnie położnych, nie było guzika, którym przywoływało się pomoc. Obok był mąż, tak samo zielony )w kwestii rodzicielstwa jak ja. Trzeba pamiętać, że okres połogu u kobiety to nie tylko ból po przebytym porodzie, dyskomfort fizyczny, ale także psychiczny. Hormony buzują, nastrój wariuje. Dodaj do tego paniczny strach o zdrowie dziecka, zerowe doświadczenie i ten stos poradników, które swoimi okładkami krzyczą do ciebie: NIE NADAJESZ SIĘ!* 

Myślę, że Nieperfekcyjna mama to książka, która powinna trafić do każdej przyszłej mamy i do tych kobiet, które są dopiero na samym początku swojej największej życiowej przygody. Doświadczonym matkom porady Anny Dydzik być może wydadzą się dość naiwne, bezsensowne, a czasem zwyczajne śmieszne, ale mnie ta książka pomogła bardzo. Cieszyłam się, że nie jestem w tym wszystkim sama. Że nie tylko ja mam chwile załamania, że nie tylko ja wściekam się czasem zupełnie może bez sensu, że nie ja jedna czuję się najgorszą matką na świecie. 

Pierwsze sześć tygodni macierzyństwa przeryczałam. Bez ściemy. Lamentowałam na zawołanie. Martyna płakała, ja też. Przystawiałam ją do piersi, płakałam. Spała, płakałam. Budziła się, też płakałam. I to jest taki płacz, którego nie potrafisz racjonalnie wytłumaczyć. Czujesz się tak nieszczęśliwa, że rozpadasz się na milion cząsteczek. A przecież miałaś bujać w obłokach, założyć różowe okulary i być najszczęśliwszą kobietą na świecie. Paradoksem jest to, że kochasz swoje dziecko ponad wszystko. Przytulasz, kołyszesz, całujesz. I ryczysz**. 

Anna Dydzik jest mamą trzech córek (w tym bliźniaczek, o zgrozo, jak ona dała radę?!), przy których nie raz zdarzało jej się stracić rezon. Pisze więc o swoich doświadczeniach, o przeżyciach, o wątpliwościach, o wszystkich wadach bycia matką, ale też w dużej mierze o zaletach. Mimo tego, że przyznaje się do bycia nieperfekcyjną, z jej książki przebija jednak ogromna miłość do dzieci. Tych samych dzieci, których czasem ma serdecznie dosyć.

Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że macierzyństwo to ciężki kawałek chleba. Ale tylko ono dostarcza nam tylu radości, satysfakcji i poczucia, że mimo różnych trudności, zawsze warto się starać. Warto chcieć się starać***. 

Autorka pisze właściwie o wszystkim tym, co może dręczyć świeżo upieczone mamy, to znaczy o śnie niemowlaka, skokach rozwojowych, rozszerzaniu diety i tym, że niekarmienie piersią wcale nie skreśla cię jako matki, o nauce korzystania z nocnika czy buncie dwulatka. O nieperfekcyjnym macierzyństwie i roli tatusiów, o tym, że czasem zwyczajnie trzeba sobie ponarzekać, by oczyścić atmosferę, o tym jak nie zagubić się w tym całym byciu mamą i wciąż pozostać sobą oraz dlaczego nie powinno się brać do serca wszystkich, a nawet większości dobrych rad.

Nieperfekcyjna mama trafiła do mnie w absolutnie perfekcyjnym momencie, to znaczy wtedy, kiedy mój kryzys jako matki osiągnął totalne apogeum, kiedy myślałam sobie, że gorzej już chyba być nie może i ja już naprawdę dłużej nie dam rady. Jestem wdzięczna autorce za tę książkę, za dodanie otuchy, za pokazanie mi, że to wszystko, co właśnie przeżywam jest normalne, że mam prawo do smutku i do złości, a przede wszystkim do bycia nieperfekcyjną. Gdybym mogła to chętnie bym Cię wyściskała Aniu, dziękuję. 

Anna Dydzik, Nieperfekcyjna mama, Warszawa, MUZA SA 2016

*s. 16

**s. 142-143

***s. 221

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • agnes_plus

    Każda mama chyba miała swoje kryzysy - doskonale Cię rozumiem. Kochaj Bąbla, popłacz sobie czasem i rób swoje.
    Uściski przesyłam!
    P.S. Ile Ty masz właściwie lat? Bo ze zdjęcia to tak 18-19...

  • izusr

    agnes_plus Teraz już wiem, "przepracowałam" sobie to wszystko (choć wiadomo, że zdarzają się kryzysy), ale wiesz jak to dla mnie na początku wyglądało... wszyscy sobie radzą doskonale, a ja nie potrafię odgadnąć co jest mojemu własnemu dziecku ;)
    A lat mam 26, ale bardzo się cieszę, że wyglądam na mniej, oby tak jak najdłużej :)

© Czytadełko
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci