Menu

Czytadełko

Szopka - Zośka Papużanka

izusr

Ona ma dziecko z poprzedniego związku i chyba nie do końca sobie z tym radzi. On właściwie nie jest zakochany, ale postanawia zaopiekować się samotną matką i jej osmarkanym pięciolatkiem*, co się chowa bez ojca. Związek bez sensu, bez przyszłości, bez perspektyw na lepsze jutro. Bo jutro może być tylko gorsze. Albo w najlepszym przypadku takie samo jak dzisiaj, bo właściwie każdy dzień jest podobny. Ona ma pretensje, on stara się nie zwracać na siebie uwagi, Maciuś rośnie, staczając się jednocześnie po równi pochyłej, Wandzia doroślejąc stara się to życie prowadzić choć odrobinę lepiej, choć właściwie skąd miałaby czerpać wzorce? Smutna, szara rzeczywistość, przetykana niedzielną mszą i świętem sznycla.

Nie ma tu właściwie żadnej patologii, nikt nikogo nie bije, nikt się nad nikim nie znęca, czasem podnosi się głos, ale to właściwie tylko matka na ojca, bo dzieciom chciałoby się nieba uchylić, a jednak przecież już na pierwszy rzut oka widać, że to nie jest normalna rodzina. To nie jest rodzina, w której chciałoby się żyć. A im dalej czytamy, tym bardziej nas od niej odrzuca, tym gorzej czujemy się w tym towarzystwie.

Szopka to książka smutna. Smutna, szara i bura, tak jak szara i bura jest nasza rzeczywistość, jeśli nie postaramy się, by nadać jej choć trochę kolorów. I przy tym to książka na wskroś prawdziwa. Przecież znamy takie rodziny. Widzimy je codziennie. Wiecznie niezadowolona żona, która tylko czeka na pretekst do awantury, a jak się nie doczeka, to sama go sobie znajdzie, mąż przemykający jak cień, byle tylko się nie narazić, dzieci albo zahukane i nie potrafiące dostrzec swojej wartości albo wręcz przeciwnie, rozpuszczone do granic możliwości na tyle, że tą matkę i ojca wykorzystują jak tylko mogą, nie dając od siebie nic w zamian. Bohaterowie Papużanki drażnią i wkurzają, wzbudzają czasem współczucie, a czasem wstręt. Jej debiut to książka koło której ciężko jest przejść obojętnie, która zwyczajnie musi wzbudzić emocje bez względu na to jakie one będą, która musi sprawić, że zaczniemy zastanawiać się nad sobą samym, nad swoim postępowaniem i życiem, że zaczniemy uważać, by nie stać się ani Maciusiem ani Wandzią, ani już tym bardziej, broń Boże, ich rodzicami. 

Zośka Papużanka, Szopka, Warszawa, Świat Książki 2012

*s. 9

© Czytadełko
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci