Menu

Czytadełko

I że ci nie odpuszczę - Joanna Szarańska

izusr

Wszystko zaczęło się od pewnego zaproszenia. Nie spojrzałam na nadawcę i przez chwilę stałam lekko zdezorientowana. No wiecie, nazwisko panny młodej takie jakby podobne (zresztą, całe życie przekręcali mnie na Radecką), zaczęłam więc mocno główkować co to do cholery za Kalina. I dlaczego zaprasza mnie bez osoby towarzyszącej. A potem spojrzałam na nadawcę i wszystko stało się jasne, a ja już na tym etapie, jeszcze nie mając w ręku książki, parsknęłam śmiechem. Brawa dla wydawcy!

Co było robić? Takiego zaproszenia się nie ignoruje, na ślub trzeba było się wybrać. Ale najpierw panieński i... drugi panieński. Ostatnie chwile wolności z najlepszymi przyjaciółkami, jedno wino, drugie wino, trzecie... przymierzanie sukni ślubnej, ćwiczenie przysięgi trochę dla zabawy, trochę jednak, aby oswoić stres, by następnego dnia móc powiedzieć sakramentalne "tak" bez żadnego zająknięcia. Tyle, że sakramentalne "tak" następnego dnia nie następuje, bo jedna z przyjaciółek okazuje się podstępną żmiją, z którą nasz jedyny, wymarzony i nagle jakby mniej idealny, niedługo będzie miał dziecko. Niezły klops, prawda? Można się załamać. Ale nie załamuje się Kalina, a w ramach marnej, bo marnej, ale jednak rekompensaty postanawia skorzystać z jedynego prezentu ślubnego, który po jakimś czasie dociera do niej pocztą i okazuje się voucherem na pobyt w ekskluzywnym SPA.

Gorzej jednak, gdy ekskluzywne SPA okazuje się lekko podupadłym dworkiem, gdzieś na samym końcu świata, a Kalina zostaje wzięta za malarkę, która ma pomóc w jego odnowieniu. Szykuje się niezła heca, tym bardziej, że do Kamionek zaczynają zjeżdżać kolejni goście.

Joanna Szarańska stworzyła powieść opartą może na nieco oklepanym schemacie (on ją zdradza, ona wyjeżdża, blebleble, znamy to, prawda?), ale jest tu jednak pewna świeżość i przede wszystkim ogromna dawka dobrego humoru, która zdecydowanie wyróżnia tę powieść na tle wielu podobnych. Zabawne sytuacje, dowcipne i naprawdę naturalne (!) dialogi, no i te postaci... zaczynając od samej Kaliny Radeckiej, która z każdej sytuacji potrafi wyjść obronną ręką, choć może nie zawsze z twarzą, poprzez szereg postaci drugo- i dalszoplanowych: zawsze uśmiechniętą i mającą tysiąc pomysłów na minutę Szparkę, zwracającą się do wszystkich w trzeciej osobie, co już samo z siebie niejednokrotnie tworzy dość zabawne sytuacje; absolutnie cudowną kucharkę Nadzieję, która choć momentami traci cierpliwość, to jednak dwoi się i troi, by zaspokoić na szczęście nie aż tak wymagające podniebienia gości; no i panią Elizę, osobę tak pełną wewnętrznego ciepła, że można by się nim ogrzać w najchłodniejszy nawet wieczór. Do tego urocza grupa warszawskich emerytów, jeden fajtłapowaty policjant i wreszcie... przystojniak, który okazuje się jednak dość niebezpiecznym przystojniakiem. A jeśli chodzi o samą fabułę? Jest i wątek kryminalny i romansowy, choć ten drugi bardzo delikatny, na całe szczęście, nie wysuwający się na pierwszy plan.

Jak stworzyć ekskluzywne SPA tam, gdzie go nie ma? Jak stworzyć SPA będące w stanie choć trochę zaspokoić gości, domagających się wygód i atrakcji, za które przecież zapłacili? Cóż, wystarczy kozi twaróg, kilka zgrzewek mleka z supermarketu, odrobina świeżych ogórków, olej wymieszany z pszenicą oraz przede wszystkim odrobina wyobraźni, a goście z pewnością będą zadowoleni! Bohaterki Joanny Szarańskiej wręcz tryskają pozytywną energią i mnóstwem kreatywności w wymyślaniu coraz to nowych urozmaiceń dla grupki niezapowiedzianych gości,  zaskakującymi pomysłami sypią jak z rękawa, a czytelnik bawi się przy tym wyśmienicie.

I że ci nie odpuszczę to naprawdę udany debiut, którego najmocniejszą stroną są zabawne dialogi i postacie, które zwyczajnie muszą wzbudzić naszą sympatię.

Joanna Szarańska, I że ci nie odpuszczę, Poznań, Czwarta Strona 2015

© Czytadełko
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci