Menu

Czytadełko

Pani Stefa - Magdalena Kicińska

izusr

Poproszona niedawno o polecenie jakiejś dobrej książki bez wahania odrzekłam, że właśnie skończyłam czytać Panią Stefę Magdaleny Kicińskiej, świetny reportaż o Stefanii Wilczyńskiej, na co usłyszałam: A kto to jest Stefania Wilczyńska? To jedno, proste pytanie uświadomiło mi jak niewiele osób może pamiętać o tej kobiecie, podczas gdy jej najbliższego współpracownika, Janusza Korczaka, kojarzą przecież niemal wszyscy.

- Żyła tak, że mało o niej wiedzieliśmy, taka... - Szuka słowa. Bardzo dba o to, żeby jego polski zahibernowany na Kercelaku, brzmiał poprawnie. - Taka... niebyła. Nic po niej nie zostało, jakby jej nigdy nie było.*

Pani Stefa to reportaż skupiony oczywiście wokół życia tytułowej bohaterki, rozpoczynający się od jej urodzenia, a właściwie jeszcze trochę wcześniej, przedstawiający codzienność w Domu Sierot, a także stosunkowo krótkie okresy spędzane w Palestynie; ale w równej mierze ukazujący historię Domu Sierot, idee jakie towarzyszyły jego tworzeniu, problemy z jakimi na przestrzeni lat musieli mierzyć się jego pracownicy. To także ukazanie zalążków antysemityzmu i przeszkód, które pojawiły się w życiu wychowanków skądinąd żydowskiego przecież sierocińca wraz z wybuchem II wojny światowej.

- I ona mi coś dała. Chcesz zobaczyć? Ja tego nikomu nie pokazałem nigdy...

(Bierze moje ręce w swoje).

- ...nic nie mówiła, tylko patrzyła w oczy, smutno tak, mocno ściskała... (zaciska moją w pięść) ...i dała mi to... (obejmuje mocniej, czeka) ...nie czujesz? To mi dała...

Otwiera moją ściśniętą dłoń, jest pusta, pokazuje palcem wskazującym jej środek.

- Jeszcze nie rozumiesz? - Znów czeka, niecierpliwi się. - ... dała mi takie coś, że ja później już nigdy nie byłem sam.**

To opowieść, która opiera się na fragmentach cierpliwie sklejanych w jedną całość. Magdalena Kicińska prowadzi nas po ścieżce poskładanej z urywków artykułów Janusza Korczaka, z listów pisanych do Stefy i przez Stefę, z ogłoszeń wywieszanych na tablicy w Domu Sierot, ze sprawozdań jakie powstały podczas długich lat jego funkcjonowania, ze wspomnień wychowanków zachowanych w starych rocznikach albo ich pamiętnikach, a wreszcie i z tego, co pamiętają jeszcze ci nieliczni, którzy Stefę znali osobiście. To nie jest wyidealizowana opowieść o kobiecie bez wad, bo współpracownica doktora Goldszmita także miewała gorsze chwile, momenty kiedy kierowała się gniewem, kiedy potrafiła dziecko ukarać, momenty, które sprawiły, że wspomnienia niektórych wychowanków wcale nie są tak kolorowe jakby się mogły wydawać. Niemniej jednak w reportażu Kicińskiej dostrzec można przede wszystkim obraz kobiety, która dla swoich dzieci gotowa była poświęcić wszystko.

Fejga:

- Obiecałaś zostać.

Stefa:

- Tam są moje dzieci.

(1939, En Charod)***

Dokumentów nie ma dużo, ślady się urywają w różnych miejscach, świadków ciężko już odnaleźć, ale Magdalenie Kicińskiej udało się stworzyć fascynującą opowieść. Prawda, to opowieść, w której wciąż pozostają pewne niewiadome, luki, których już się niczym nie wypełni, ale widać, że autorka włożyła wiele pracy nie tylko w to, żeby dotrzeć do wszystkich albo chociaż do większości zachowanych świadectw, ale także w to, by ta układanka była jak najbardziej pełna. 

Pani Stefa to doskonały reportaż ukazujący życie niezwykłej kobiety. Chylę czoła przed autorką i mam wielką nadzieję, że dzięki jej książce więcej osób będzie pamiętać nie tylko o doktorze Korczaku, ale także o jego najbliższej współpracownicy. 

Magdalena Kicińska, Pani Stefa, Wołowiec, Wydawnictwo Czarne 2015

*s. 22

**s. 251-252

***s. 216

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • grendella

    Od bardzo dawna mam tę książkę na półce, bo też uważam, że panią Stefę należy uchronić od zapomnienia.

© Czytadełko
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci