Menu

Czytadełko

Dysforia. Przypadki mieszczan polskich - Marcin Kołodziejczyk

izusr

Trudno przejść obojętnie obok książki, która wzbudza zachwyty w ogromnej liczbie czytelników. Jeszcze trudniej przejść obojętnie obok zbioru reportaży polecanych przez mistrzynię tego gatunku. Wydawało mi się, że to po prostu musi być dobre...

Po części zgadzam się z Hanną Krall, bo faktycznie Dysforia to książka gorzka i przenikliwa, tyle, że nie do końca zabawna. Albo zabawna tylko do pewnego momentu. Najnowszy zbiór reportaży Marcina Kołodziejczyka to, zgodnie z podtytułem, przypadki mieszczan polskich, ale przypadki w dużej mierze pokazujące niestety tę naszą gorszą stronę, pełną niezadowolenia, kręcenia nosem, narzekania, ale i swego rodzaju głupoty. Jest tu więc miejsce na sfrustrowanych pracowników, zazdrosne koleżanki, osiedlowych plotkarzy, tych, którzy tęskniąc za poprzednim ustrojem wciąż psioczą na nowy. Są ci, którzy zawsze mają racje, ci, którzy zawsze wiedzą lepiej, ci, którzy życiem innych zajęci są znacznie bardziej niż własnym. To wszystko jest nieco wyolbrzymione, przedstawione może w nieco krzywym zwierciadle, pokazane tak, że tekstom tym bliżej chyba do opowiadań inspirowanych faktami niż do reportaży sensu stricto. Nie chcę wierzyć, że to wszystko jest prawdziwe, że tak naprawdę wyglądamy.

Znajdziemy tu teksty lepsze i gorze, jedne nie wywołały we mnie żadnych emocji, inne bardzo mi się podobały. Faktem jednak jest, że Dysforia to książka zupełnie nie w moim stylu, nie odnajduję się w tym. Kołodziejczyk jak dla mnie pisze zbyt chaotycznie, dostosowuje się do języka swoich bohaterów, stylizuje swoje utwory tak, aby jak najlepiej oddać charakter opisywanych postaci i sytuacji, ale ja się w tym gubię. Czytając nie potrafiłam się skupić, często wypadałam z rytmu, musiałam wracać kilka zdań wstecz, by się odnaleźć, w efekcie czego byłam czytaniem bardziej zmęczona niż usatysfakcjonowana. Zaś po przerzuceniu ostatniej kartki bardzo boleśnie uświadomiłam sobie, że mimo wszelkich starań niewiele we mnie po tej lekturze zostało. Rozumiem zachwyty nad tą prozą, ale mimo szczerych chęci nie podzielam ich.

Marcin Kołodziejczyk, Dysforia. Przypadki mieszczan polskich, Warszawa, Wielka Litera 2015

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Ewa] *.static.ip.netia.com.pl

    A mnie się bardzo podobała. Świetnie zaobserwowane i opisane sytuacje. Bardzo dobre się ją czytało. Pan Kołodziejczyk bardzo trafnie zobrazował mieszczan polskich.

© Czytadełko
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci