Blog > Komentarze do wpisu

Mag niezależny Flossia Narren. Część I - Kira Imajłowa

Zaczęło się naprawdę dobrze, od samego początku obdarzyłam bohaterkę wielką sympatią, choć ona sama do zbyt sympatycznych nie należy, ale jak się okazało im dalej w las tym… nudniej.

Flossia Naren to mag-justycjariusz, mag niezależny, czy też, bardziej po naszemu, mag śledczy. Jest cholernie dobra, o czym świadczy chociażby zaufanie samego króla czy fakt, że podawane przez nią rozwiązania nigdy nie są poddawane w wątpliwość. Przy okazji jej usługi są też cholernie drogie, co wynika oczywiście z tej pierwszej cechy. Jest też dość oschła, cyniczna, ironiczna i niezbyt sympatyczna, co właściwie też można tłumaczyć jej profesjonalizmem. W końcu przy tak dobrym zmyśle obserwacji, umiejętności wyciągania prawidłowych wniosków i rozwiązywania spraw niedorozwiązania może sobie pozwolić na taką arogancje. Zwłaszcza, że jak się okazuje jest ona raczej na pokaz, bo w głębi serca Flossia jest magiem całkiem ludzkim. Swoją drogą co by nie mówić w porównaniu ze swoim dziadkiem wypada nadzwyczaj miło.

Każdy z rozdziałów jest jakby zupełnie inną sprawą, którą nasza bohaterka próbuje rozwiązać, zazwyczaj z powodzeniem zresztą (jest cholernie dobra i cholernie droga, pamiętacie?). Czasem prowadzi śledztwo zupełnie sama, czasem z pomocą żołnierzy króla, a czasem w towarzystwie dość ciapowatego porucznika Laurinne’a.

Jest tu więc sprawa pisarza, w którego domu zaczynają się dziać dziwne rzeczy – zupełnie jak w jego książkach, z nawiedzaniem go przez duchy na czele. Jest rozprzestrzeniająca się z prędkością światła zaraza tirety, bardzo poważnej choroby, zbierającej obfite plony, a uznanej początkowo za czerwoną febrę. Jest kradzież koni przez tajemniczego osobnika, który z całą pewnością ma opanowane chociażby podstawy sztuki magicznej.

I wszystko byłoby ok, bo i kreacja głównej bohaterki mi się spodobała i rozwiązanie spraw z reguły okazywało się dla mnie sporym zaskoczeniem, tylko że jakoś zabrakło mi magii. I to nie tylko tej książkowej, choć i jej jest jak na mój gust troszkę za mało, ale i tej między mną a książka. Nie porwała mnie zupełnie, nie wciągnęła, nie wywołała niekontrolowanych wybuchów śmiechu, na które tak liczyłam. W dodatku te poszczególne sprawy… Hmm, no niby coś tam je łączyło, ale tak naprawdę niewiadomo za bardzo co. Czasem miałam wrażenie, że autorka wprowadza nowe miejsca i nowe postacie zupełnie bez sensu, żeby zapełnić miejsce, czy jak.

Szkoda, miałam nadzieję na niezłą przygodę, przedłużoną o mający niedawno premierę drugi tom, a dostałam mocno przeciętną powieść i wątpliwości co do tego czy warto poświęcić czas na kolejną część.

Ocena: 3/6

Kira Imajłowa, Mag niezależny Flossia Narren. Część I , Lublin, Fabryka Słów 2011.

sobota, 20 sierpnia 2011, izusr

Komentarze
2011/08/20 17:34:36
Sądząc po twych raczej negatywnych wrażeniach, odpuszczę sobie tę pozycję.
Pozdrawiam.
-
2011/08/21 07:42:24
Kurteczka, ostrzyłem sobie zęby na tą książkę. Z opisy wydawało mi się, że to może być coś znacznie ciekawszego. Tymczasem kolejne klepanie typowe ostatnio dla Fabryki...
-
2011/08/21 10:44:59
Wielka szkoda, że taka książka została wydana przez Fabrykę Słów, bo zawsze widziałem same najlepsze powieści, które wychodziły od nich. Ale to jest tylko recenzja i najlepiej będzie, jeżeli samemu się sprawdzi. Choć powiem szczerze, że po przeczytaniu Twojego opisu tej książki, nie mam zbyt dużej ochoty na przestudiowanie tej książki.
-
2011/08/21 14:13:42
cyrysia Jak chcesz ;)

Pablo podsluch No właśnie, z opisu tak wynikało. I nawet z samego początku tak wynikało, a potem klops... Fabryka przyzwyczaiła mnie do wydawania dobrych książek i książek, które dostarczają mi duuużo rozrywki, a tu tego jakoś zabrakło albo może to ja jakaś wybredna jestem ;D

sarenkasarna Dokładnie tak! Ja zawsze mówię, że trzeba się przekonać do wszystkiego samemu, wyrobić własne zdanie, bo na całe szczęście ilu ludzi tyle różnych gustów ;)
-
2011/08/22 08:50:13
ooo.... jakiś czas temu kupiłam tą lekturę zachęcona opisem na okładce, bo uwielbiam książki z Fabryki Słów, a tutaj się okazuje, że nuuuda... Mhm, sprawdzę empirycznie :) Może mi się bardziej spodoba, oby :)
-
2011/08/23 22:00:59
selketowa Ale Ty się moim marudzeniem w ogóle nie przejmuj! Sprawdź koniecznie i mam wielką nadzieję, że spodoba Ci się dużo bardziej ;). A swoją drogą chętnie poznam inną opinię, więc będę czekać z niecierpliwością ;)
Teksty umieszczone na stronie są mojego autorstwa,proszę o niekopiowanie ich bez mojej zgody!

Czytadełko
on Google+