Menu

Czytadełko

Blondynka w Meksyku - Beata Pawlikowska

izusr

Blondynka… idealnie odnalazła się jako przerywnik między kolejnymi stronami referatu, zapewniając mi odrobinę rozrywki i rozluźnienia.

Tym razem, wraz z autorką, udałam się do Meksyku, zaczynając od wagonu metra przeznaczonego tylko i wyłącznie dla kobiet. Dlaczego? Ano dlatego, że meksykańscy mężczyźni mają zbyt ruchliwe ręce. Zawędrowałam i na sam szczyt Piramidy Słońca, na której kilkaset lat temu składano ofiary z ludzi. Cały czas zaś towarzyszył mi zapach meksykańskich potraw, których główny składnik stanowi niezawodna tortilla, no i papryka. Tak, papryka. Nawet nie miałam pojęcia, że istnieje aż tyle jej rodzajów, ciężko w to uwierzyć i zastanawiam się jak się połapać przy zakupach, żeby nie wybrać przypadkiem tej najostrzejszej.

Dużo miejsca Pawlikowska poświęca azteckim bogom i Aztekom w ogóle. Ich teoriom o stworzeniu świata i jego końcu, który, jak sami przecież wiecie, zbliża się według nich wielkimi krokami. Opowiada o wojnie bogów, o Montezumie, o przybyciu Hiszpanów do Mekyku, przytaczając przy tym wypowiedzi ówczesnych kronikarzy. Jak dla mnie nawet trochę za dużo tych wypowiedzi. W ogóle mam wrażenie, że za dużo tu historii, o której przecież wcale nie chciałam czytać, bo liczyłam po prostu na miłą wędrówkę ulicami współczesnego Meksyku.

To jest mój główny zarzut, choć trzeba przyznać, że i historię, tak przeze mnie znienawidzoną, autorka podaje nam w wersji light. Łatwej do przyswojenia, z przymrużeniem oka i zadziornym uśmieszkiem.

Tak jak poprzednio nastawić się możecie na zdjęcia, zabawne rysunki i prowizoryczną mapkę (taką specjalnie dla mnie, jak to ujął mój M.). W ogóle bardzo podobają mi się te nowe wydania dzienników Pawlikowskiej. O małym formacie, bez problemu mieszczące się w torebce, ale za to wydane w staranny sposób, o czym świadczą choćby kolorowe fotografie, na kredowym papierze.

Ach, no i dochodzi też ta kusząca, niska cena, która przecież dla nikogo z nas nie pozostaje bez znaczenia, prawda? A na Blondynkę w Meksyku, lub gdzie indzie,j warto się skusić.

Ocena: 4/6

Beata Pawlikowska, Blondynka w Meksyku, Warszawa, National Geographic 2011.

Komentarze (8)

Dodaj komentarz
  • lilithin

    Po przeczytaniu Twojej recenzji "Blondynki w Indiach" przeglądałam te książeczki w empiku, ale jakoś mnie nie zachęciły. A teraz trochę czuję się kuszona Meksykiem i opowieściom o azteckich bogach... Indie, mimo że znacznie bliższe moim zainteresowaniom, w wydaniu Pawlikowskiej jednak mnie nie kuszą. Pozdrawiam serdecznie :)

  • Gość: [bluedress] *.nat.umts.dynamic.eranet.pl

    zaczytywałam się kiedyś w książkach Pawlikowskiej, naprawdę ja uwielbiałam, ale po pewnym czasie doszłam do wniosku, że wszystkie są takie same, ale może dlatego, że nie robiłam przerw, nie wiem... pozdrawiam! :)

  • szukamzyjepragne

    Na pewno przeczytam:)

  • izusr

    Lilithin A mnie właśnie Indie dużo bardziej się podobały, ze względu na to, że było więcej współczesności. Ale to zależy co kto lubi, ja tam historii niet, więc Meksyk oceniam jednak trochę słabiej. Jeśli bogowie Cię interesują to... no nie jest tego dużo, zresztą sama widziałaś objętość, ale myślę, że i tak warto zerknąć ;)
    bluedress Faktycznie czytanie jej książek jedna po drugiej chyba nie jest najlepszym pomysłem. Zresztą to chyba z każdym autorem tak jest, nawet z tymi naszymi ulubionymi, że czytani bez przerwy, w końcu stają się nie do przetrawienia.

  • monotema

    Na sumieniu mam "Blondynkę w dżungli", na półce "Blondynkę u szamana" i "Blondynkę w Tybecie". Średnio lubię panią Beatę, ale może jak doczytam "półkowniki" to może polubię :-)

  • bujaczekowna

    Jeśli uda mi się dorwać jej książki to z pewnością przeczytam ;)

  • odcien-purpury

    Brzmi ciekawie, chociaż podejrzewam, że w bibliotece na nią nie natrafię...

  • Gość *.play-internet.pl

    Od czasu kiedy przeczytałam książki Martyny Wojciechowskiej kusi mnie zarówno słowo pisane Pawlikowskiej jak i Cejrowskiego. Jakoś mi tak na razie do nich nie po drodze, ale kiedyś trzeba ;)


    przyjemnostki.wordpress.com/

© Czytadełko
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci