Menu

Czytadełko

Dziewczyna z pomarańczami – Jostein Gaarder

izusr

Na kilka miesięcy przed śmiercią Jan Olav zaczyna pisać list. Był nieuleczalnie chory, ale chciał, żeby jego syn w przyszłości poznał jego opowieść. Opowieść o Dziewczynie z Pomarańczami, o pierwszej, prawdziwej miłości z całą magią jej towarzyszącą, i wreszcie o najważniejszym – o jego życiu.

Gdy Georg ma 4 lata traci ojca. Jedenaście lat później ma okazję przeczytać list. List ukryty w poszewce starej spacerówki. List od ojca do swojego najlepszego przyjaciela.
Zawsze trudno jest mi mówić czy też pisać na temat rzeczy, które zrobiły na mnie wielkie wrażenie. A książka Gaardera niewątpliwie jest taką rzeczą. Nie pamiętam kiedy ostatni raz tak bardzo wzruszyłam się czytając książkę. Nie pamiętam już kiedy aż tak bardzo zaangażowałam się czytając jakąś książkę i kiedy sama udzielałam odpowiedzi na pytania zadane głównemu bohaterowi. Zwłaszcza na jedno, bardzo ważne pytanie.

Czy wybrałbym życie na Ziemi, mając świadomość, że zostanę nagle od niego oderwany, może w samym środku najszczęśliwszych chwil? Czy też już w punkcie wyjścia podziękowałbym za uczestnictwo w tej bezsensownej zabawie w „dawanie i odbieranie”? Bo przychodzimy na świat tylko jeden raz. Zostajemy wpuszczeni w tę wielką baśń. A potem… Psrtyk, i skończona bajka!

Gaarder w piękny a zarazem bardzo przystępny sposób pisze o prawdziwej miłości, o tym jak wiele można dla niej poświęcić i jak długo na nią czekać.

Porusza także bardzo trudny temat, jakim jest śmierć i utrata najbliższej osoby.

Wyobraź sobie, Georg, wyobraź sobie, że również na tym drugim brzegu byłaby jakaś dłoń, której można by się złapać! Ale ja nie wierzę w istnienie jakiejś drugiej strony. Jestem tego niemal całkiem pewien. Wszystko, co istnieje, trwa dopóty, dopóki wszystko się nie skończy. Ale często ostatnią rzeczą, której człowiek się trzyma, bywa czyjaś dłoń.

Jak dotąd to dopiero druga książka tego autora, którą czytałam (pierwszą było W zwierciadle, niejasno) i niewątpliwie na tym moja przygoda z nim się nie zakończy. Myślę, że do Dziewczyny z pomarańczami jeszcze kiedyś wrócę.

Przed chwilą podszedłeś do mnie i spytałeś, co piszę na komputerze. Odpowiedziałem Ci, że to list do mojego najlepszego przyjaciela. Może zdziwił Cię smutek w moim głosie, gdy Ci to wyjaśniałem, bo spytałeś: - To do mamy?
Chyba pokręciłem głową. – Mama to moja ukochana – odparłem. – Ato jest coś zupełnie innego.
- A ja kim jestem? – spytałeś wtedy.
Złapałeś mnie w pułapkę. Ale wziąłem Cię tylko na kolana, nie odchodząc od komputera, mocno przytuliłem i powiedziałem, że jesteś moim najlepszym przyjacielem.
Na szczęście o nic więcej nie pytałeś. Nie przyszło Ci do głowy, że ten list może być do Ciebie. Również ja z trudem mogłem sobie wyobrazić,że pewnego dnia być może go przeczytasz/
Czas, Georg. Czym jest czas?


Ocena: 6/6

© Czytadełko
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci